Sesja zaczęła się od wzrostów, co pozwoliło wyjść nad opór 1345-55 pkt. Wzrost jednak nie był dość silny i maksimum sesji to tylko 1366 pkt. - poziom ostatniego szczytu z 18 marca. Od rozpoczęcia handlu akcjami z każdą chwilą było już coraz gorzej.
Niewielu inwestorów spodziewało się wczoraj takiej przeceny, czego wyrazem była też utrzymująca się przez większość sesji dodatnia baza. Dzięki niej dość długo broniliśmy wsparcia na 1345 pkt. Nawet zejście indeksu pod linię trendu, poprowadzoną przez dwa dołki z zeszłego tygodnia, nie spowodowało nowych minimów na kontraktach, a tylko rozciągnęło bazę. Ta z gumy nie jest i byki w końcu musiały odpuścić. Informacje o obniżeniu rekomendacji dla Elektrimu przez Schroder Salomon Smith Barney skutecznie popsuły nastroje. Do tego pod koniec sesji doszła jeszcze informacja o nałożonych na TP SA dwóch karach w łącznej wysokości 350 mln zł.
Zamknięcie mamy na minimum sesji, co samo w sobie jest już złym sygnałem. Do tego dochodzi jeszcze nieudane wybicie, ale nie zmienia to wcale technicznego obrazu rynku. Cały czas utrzymujemy się w trendzie bocznym, w którym najważniejszym wsparciem pozostaje luka hossy z początku stycznia. Dopiero zejście pod poziom 1295-1310 pkt. potwierdziłoby słabość rynku. Słabość, która wczoraj była bardzo dobrze widoczna. W trendzie bocznym nastroje zmieniają się jednak jak w kalejdoskopie i w tej chwili zarówno możliwe są dynamiczne wzrosty (jak w piątek), jak i podobne do wczorajszych spadki.
Większość wskaźników zachowała się podobnie jak kontrakty i spadła. A szkoda, bo krótkoterminowe wskaźniki były na liniach trendu i wczorajszy wzrost dałby sygnały kupna. Mało wiarygodne w trendzie bocznym, ale w połączeniu z wybiciem nad opory otworzyłoby to drogę do zwyżki w okolice linii trendu na 1390 pkt. Tymczasem pozostaje dalej czekać i obserwować zachowanie rynku. Zejście pod 1295 pkt. będzie fatalnym średnioterminowym sygnałem, wyjście nad wczorajsze maksima zachęci z kolei popyt do dalszego ataku i testowania linii trendu zapoczątkowanej w końcu stycznia.