Wahania kursu kontraktów terminowych na WIG20 z ostatnich kilku tygodni w żaden sposób nie rozwiązują zagadki, jakie będzie ich zachowanie w średnim terminie. W perspektywie dnia bądź dwóch zadanie jest nieco łatwiejsze, gdyż można posiłkować się zmianą wartości indeksów giełdy nowojorskiej, ewentualnie mniej lub bardziej negatywnymi informacjami z krajowego podwórka (wczoraj swoje znów "zrobił" Elektrim, a dołączyły do niego TP SA i BRE Bank). W mojej ocenie, można wysnuć jeden, ale za to bardzo istotny wniosek - mimo iż wsparcie na poziomie 1311 pkt. zostało kilka tygodni temu obronione, faktem jest, iż trend wzrostowy został zakończony.

Spadek poniżej 1311 pkt. będzie tylko tego potwierdzeniem. Poniedziałkowa duża czarna świeca pozbawiła chyba złudzeń największych optymistów, a i tych, w których jakieś nadzieje wstąpiły po sesji piątkowej. Po przełamaniu wsparcia na wysokości 1311 pkt., kolejnych poszukiwałbym na poziomach 1280, 1259 i 1220 pkt., z czego najważniejsze są dwa ostatnie. Sądzę, że byki tak łatwo nie poddadzą się na poziomie 1220 pkt., co może wówczas wywołać kolejny silny, ale krótkoterminowy wzrost. Ostateczną granicą, której przekroczenie będzie oznaczać powrót do bessy, jest poziom 1156 pkt., wyznaczony przez średnioterminowy dołek z grudnia ubiegłego roku i 62-procentowe zniesienie całej 4-miesięcznej hossy.

Uważam, że jakakolwiek zwyżka będzie już tylko i wyłącznie ruchem powrotnym do wzrostowej linii trendu, przełamanej na wykresie o skali arytmetycznej 12 marca. Potwierdzają to oscylatory - w tym gronie szczególnie źle prezentuje się MACD, który prawie w tym samym momencie przełamał zarówno swą średnią, poziom równowagi, jak i ponad 5-miesięczną linię trendu rosnącego. Obecnie dynamika jego spadku nie jest duża, ale przy takiej serii negatywnych wskazań nie może być to żadnym pocieszeniem. Zwracam uwagę również na Ultimate, który przełamał horyzontalne wsparcie i utworzył z głównym wykresem negatywną dywergencję.