W ostatni piątek Marconi poinformował, że fiaskiem zakończyły się negocjacje z bankami na temat nowych kredytów i przedłużenia terminów spłat istniejących już zobowiązań. Kłopoty Marconiego trwają już od prawie trzech lat. Firma wydała aż 8 mld USD na rozwój produkcji sprzętu telekomunikacyjnego wykorzystywanego w przemyśle obronnym, jednak zbiegło się to ze znacznym spadkiem popytu na tego rodzaju produkty. Efektem był wzrost zadłużenia do 4 mld funtów. Z tej kwoty 2,2 mld funtów Marconi winien jest bankom.
Dużym problemem firmy są też obligacje. Sprzedane za 432 mln funtów walory oprocentowane 5,625%, z terminem zapadalności w 2005 r., notowane są obecnie na poziomie o 32% wyższym od poziomu bazowego, co stawia pod dużym znakiem zapytania możliwość wykupienia ich przez firmę.
- Najlepszym wyjściem dla Marconiego jest teraz zamiana obligacji na akcje. Biorąc pod uwagę najbardziej pesymistyczny scenariusz, możliwe jest bankructwo spowodowane niemożnością wywiązania się z zobowiązań wobec obligatariuszy - twierdzi cytowany przez Bloomberga Louis Gargour, menedżer z funduszu RAB Capital, który ma w swoim portfelu obligacje Marconiego.
Zarząd koncernu planuje rozpoczęcie negocjacji z posiadaczami obligacji w najbliższych tygodniach. W imieniu obligatariuszy rozmowy prowadzić będzie wynajęta przez nich firm prawnicza - Bingham Dana LLP.
We wtorek Moody`s obniżyła rating dla obligacji Marconiego do poziomu "Ca", uznając, że przy bieżącej kondycji finansowej firma nie będzie w stanie wywiązać się z zobowiązań wobec posiadaczy tych papierów. Nie pomogła nawet sprzedaż przez spółkę za 1,52 mld funtów części aktywów, co miało na celu zredukowanie zadłużenia. Na koniec ub.r. sięgało ono 3,5 mld funtów.