Od pewnego czasu na GPW brakuje jakiegoś silnego impulsu, który mógłby ruszyć rynek w którymś kierunku. Wprawdzie patrząc na wykres WIG20 z ostatnich dwóch miesięcy można zauważyć coraz niżej położone szczyty, co w pewnym stopniu jest oznaką trendu spadkowego, ale dla potwierdzenia tego faktu podobnie powinny układać się także dołki. Na razie byki nie zamierzają łatwo dopuścić do spadku poniżej minimum z drugiej połowy lutego, a to natomiast odpowiedniejszym czyni stwierdzenie, że na rynku wciąż panuje trend boczny. Taką tezę potwierdza wykres systemu kierunkowego. Wchodzący w jego skład ADX notuje obecnie bardzo niskie wartości, co jest typową oznaką ruchu horyzontalnego. Jeżeli jednak dodamy do tego, że wskaźnik ten znajduje się pod obiema liniami kierunkowymi, nasuwa się wniosek, że rynek jest już gotowy na nowy trend. Fakt, że sytuacja taka utrzymuje się już ponad miesiąc, wzmacnia tylko trwałość i siłę przyszłej tendencji. Podobne wnioski można wysunąć po analizie zmienności, która mierzona 10-sesyjnym ATR ustabilizowała się w okolicy 25 pkt. Są to bardzo niskie wartości, które w perspektywie ostatnich dwóch lat zawsze zapowiadały co najmniej 200--punktowy ruch indeksu w bardzo krótkim czasie.
Oczywiście, bardziej interesujące od faktu, że zbliża się nowy trend, jest jego kierunek. Przy określeniu tego pomocne mogą się okazać dwa poziomy. Pierwszy to 1320 pkt., czyli wysokość, na której zakończyła się ostatnia przecena WIG20. Tutaj wsparcie tworzy linia poprowadzona przez dołek z maja i szczyt z listopada 2001 roku. Pokonanie tej bariery będzie zapowiedzią zniżki do co najmniej 1200 pkt. Z drugiej strony natomiast uwagę należy zwrócić na poziom 1385 pkt., gdzie znajduje się wstępna linia trendu spadkowego. Pokonanie tej bariery pozwoliłoby na wzrost do 1460 pkt.
Analiza wskaźników technicznych tylko w przypadku tygodniowego MACD pozwala stwierdzić, że większe szanse mają niedźwiedzie. Większość pozostałych wskaźników, ze względu na brak wyraźnego trendu, generuje sporo fałszywych sygnałów.