Ostatnia sesja potwierdziła, że na rynku brak jest jednoznacznej tendencji, a inwestorzy są podzieleni w ocenie zarówno jego perspektyw, jak i poszczególnych spółek. Tym, co najbardziej rzuca się w oczy, jest zupełny brak kapitału, chętnego do kupowania akcji po obecnych cenach, ale też nie ma wokół parkietu tylu złych wiadomości, by skłaniać do sprzedawania "jak leci". Dlatego rzadko dochodzi do sytuacji, że indeks spada przy dużych obrotach i dużej szerokości rynku. Nie inaczej jest w tym tygodniu, a selektywność spadków była widoczna szczególnie wczoraj, kiedy na wartości straciła połowa spółek z WIG20 (choć w kilku przypadkach o znacznym ciężarze gatunkowym). Dlatego nie ma się co dziwić, że spadki zatrzymały się na wysokości luki hossy (1285- -1299 pkt.) z początku roku. Dotarcie do jej poziomu spowodowało odbicie w końcówce notowań, ale jak zwykle w takich przypadkach należy to traktować z ogromną dozą ostrożności. Nie można nie zauważyć, iż doszło do zamknięcia nieznacznie poniżej wsparcia, wyznaczanego przez połowę białego korpusu z 4 stycznia przy 1316 pkt., co toruje drogę do zasłonięcia wspomnianej luki.
O tym, że perspektywy największych spółek z naszego parkietu są coraz mniej zachęcające, informuje przebicie się poniżej SK-100, na której wysokości zakończyła się korekta w grudniu ub.r. Ten fakt potwierdza, że znajdujemy się w najlepszym wypadku w fazie odreagowania całego wzrostu z okresu październik 2001 r. - styczeń 2002 r. To oznacza dalszy spadek indeksu przynajmniej do 1260 pkt., gdzie mamy jego 38,2-proc. zniesienie wspomnianej zwyżki.
Równocześnie nie ulega wątpliwości, że dalsze zniżki będą teraz wymagały dużo większego zdecydowania podaży. Jeśli je zobaczymy ruch powinien stać się bardziej dynamiczny. W wypadku gdyby jednak inwestorzy nadal powstrzymywali się ze sprzedażą akcji, możliwe będzie odbicie, które najpierw na swojej drodze spotka opór na poziomie 1329 pkt. (połowa wtorkowej świecy i SK-100), a potem 1342 pkt. (połowa czarnego korpusu z 25 marca). Dopiero zamknięcie powyżej 1357 pkt. da szansę na trwalszą poprawę nastrojów.