Przedstawiciele Dassault zapowiedzieli złożenie do sądu w Seulu wniosku o zrewidowanie warunków przygotowywanego kontraktu na dostawę dla Korei 40 myśliwców. W ubiegłym tygodniu rząd tego kraju oficjalnie poinformował, że przy wyborze dostawcy (rywalizują Boeing i Dassault) główną rolę będą odgrywać względy polityczne i strategiczne, co - zdaniem analityków - wyraźnie faworyzuje koncern amerykański. - Władze w Seulu nagle zmieniły priorytety, choć jeszcze w ub.r. zapewniały, że pod uwagę będą brane wyłącznie kryteria ekonomiczne - przyznał Yves Robins, wicedyrektor Dassault ds. działalności na rynkach zagranicznych.
Jeśli sąd koreański przychyli się do wniosku Francuzów, wówczas sprawa zakupu samolotów może zostać znów odłożona w czasie. Po raz pierwszy Korea Płd. zgłosiła chęć nabycia myśliwców już w 1997 r., jednak wybuch kryzysu finansowego na Dalekim Wschodzie spowodował, że do sprawy powrócono dopiero w ub.r. Pierwotnie decyzja, kto sprzeda Korei samoloty, miała zapaść w połowie kwietnia.
Jeśli Dassault przegra, będzie to kolejny w ostatnim czasie cios dla francuskiej spółki. Na początku br. spółce nie udało się też wygrać rywalizacji o dostawę samolotów dla Holandii. - Jeśli Francuzi nie podpiszą kontraktu z Koreą, znacznie spadną ich szanse na dostawę samolotów dla innych krajów dalekowschodnich, takich jak choćby Singapur, który również planuje unowocześnić swoje lotnictwo wojskowe - powiedział Bloombergowi Kim Jong Dae, analityk z New Strategy Institute w Korei.