Po dwóch tygodniach walki indeks S&P 500 nie zdołał pokonać styczniowego szczytu, znajdującego się na wysokości 1172 pkt. A pokonanie tej bariery było warunkiem koniecznym do kontynuacji trendu wzrostowego, który na amerykańskim rynku akcji zapoczątkowany został po wrześniowych zamachach na World Trade Center. Stwierdzenie, że atak na ten opór nie powiódł się, jest za słabe: doszło bowiem do zmiany trendu krótkoterminowego ze wzrostowego na spadkowy.
Na poziomie styczniowego maksimum niedźwiedziom udało się ukształtować formację podwójnego szczytu i, po wybiciu z niej dołem, przejąć kontrolę nad trendem. Wprawdzie wysokość formacji to tylko 15 pkt., co sugeruje jej niewielki wpływ na notowania (15 pkt., odmierzone w dół od linii szyi na 1153 pkt., pozwala spodziewać się spadku S&P 500 do 1138 pkt., co stało się już trzy dni po ukształtowaniu podwójnego szczytu), ale jeszcze raz wypada podkreślić, że zmiana trendu dokonała się na wysokości styczniowego maksimum.
Pozwala to na wniosek, że trend średnioterminowy ma kierunek boczny, a skoro odbiliśmy się od górnego ograniczenia konsolidacji, to teraz będziemy zmierzać w kierunku dolnej granicy. To sugeruje, iż na najbliższych sesjach S&P będzie podążać w kierunku 1080 pkt., gdzie wsparcie wyznacza dołek z początku stycznia. Po drodze do tej wartości znajduje się jeszcze linia trendu wzrostowego, pociągnięta po dołkach z września 2001 roku i lutego 2002, ale jej wiarygodność oceniłbym jako niewielką.
Dopiero na wysokości 1080 pkt. mają szansę zapaść decyzje, co dalej ze zwyżką zapoczątkowaną we wrześniu zeszłego roku. Decyzje mają jedynie "szansę", ponieważ tylko spadek poniżej 1080 pkt. sprawi, że szansa na kontynuację tej tendencji spadnie do zera. Obrona tego wsparcia zacznie zabawę od nowa: S&P rósł będzie w kierunku styczniowego szczytu, utrzymując się w trendzie bocznym.
Spostrzeżenia wynikające z analizy S&P 500 potwierdza indeks skupiający największe amerykańskie spółki: średnia przemysłowa Dow Jones. Na wykresie wskaźnika również ukształtowała się formacja podwójnego szczytu i również doszło do wybicia z niej dołem, co doprowadziło do zmiany trendu krótkoterminowego na spadkowy. Indeks spadł poniżej linii trendu, poprowadzonej przez dołki z września 2001 i lutego 2002 r., analogicznej do tej, nad którą utrzymuje się S&P 500. W wypadku średniej przemysłowej Dow Jones wiarygodność tego wsparcia była nieco większa, ponieważ opisywana linia lepiej oddawała tempo wzrostu. Ważny dla oceny sytuacji technicznej indeksu jest także fakt, że wskaźnik nie zdołał utrzymać się ponad styczniowym szczytem. Żeby zachować odpowiedni dystans do spadków, trzeba stwierdzić, że od ostatniego maksimum wartość DJIA zmniejszyła się niecałe 5%, a na tej podstawie trudno przekreślać cały trend wzrostowy zapoczątkowany we wrześniu zeszłego roku. Zatem korekta wzrostu - tak, koniec trendu - być może.