Obawy przed pogarszającą się sytuacją polityczną mogą zdominować wydarzenia na rynkach kapitałowych w USA - ostrzegają analitycy z Wall Street. Zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie zbiega się w czasie z okresem publikowania raportów kwartalnych. Na amerykańskich giełdach należy się więc spodziewać nerwowych reakcji inwestorów.

Zdaniem Bruce`a Steinberga, głównego ekonomisty Merrill Lynch, konflikt bliskowschodni w połączeniu z kilkoma gorszymi od przewidywań raportami makroekonomicznymi zachwiał zaufaniem rynków w szybkie odbicie w górę amerykańskiej gospodarki. Dodatkowym czynnikiem ryzyka stał się rynek paliw. Według analizy Merrill Lynch, prognozowanie ruchów cen ropy stało się w obecnej sytuacji niemal niemożliwe.

Dzięki "marży wojennej", czyli obawom rynków przed dalszym zaostrzeniem sytuacji na Bliskim Wschodzie, baryłka ropy kosztuje o 3-5 USD więcej niż powinna. Stawia to OPEC, w którego interesie nie leży sztuczne schładzanie globalnej koniunktury, w trudnej sytuacji. Z jednej strony, eksporterzy ropy są zainteresowani ograniczaniem wydobycia i czerpaniem zysków z obecnej sytuacji, z drugiej zaś - dla podtrzymania światowej koniunktury byłoby wskazane utrzymanie stabilnych cen ropy i wyrównywanie wzrostu cen zwiększoną podażą. Merrill Lynch przewiduje jednak, że pod koniec roku ceny tego surowca powinny się ustabilizować na poziomie 24-25 USD.

Gdyby nie udało się ustabilizować wzrostu cen paliw, w USA pojawiłoby się ryzyko inflacji i konieczność podwyższania stóp procentowych, co znów negatywnie odbiłoby się na sytuacji na rynkach kapitałowych. Obawy te dodatkowo pogłębiają nerwowość inwestorów. "Rynki znalazły się w stanie zawieszenia i reagują na bieżące informacje polityczne - uważa Stephen Porpora z firmy maklerskiej William O`Neil & Co. - a sytuacja na Bliskim Wschodzie stała się jednym z głównych powodów do niepokoju".

Analitycy są zgodni, że giełdy będą teraz przesadnie reagowały na bieżące raporty kwartalne największych amerykańskich korporacji.