W kiepskich nastrojach rozpoczęli tydzień inwestorzy na czołowych światowych giełdach. Dalsza eskalacja konfliktu izraelsko--palestyńskiego, która przyczyniła się do gwałtownego wzrostu ceny ropy na rynkach, jak również negatywne informacje dotyczące wyników finansowych największych korporacji spowodowały, że poniedziałkowe sesje przyniosły silne zniżki cen akcji.

W Nowym Jorku liderem spadków był koncern informatyczny IBM, który opublikował niekorzystną prognozę dotyczącą tegorocznych wyników. Już w połowie wczorajszej sesji jego akcje staniały aż o 10%. W ślad IBM podążyły również inne czołowe spółki z branży high-tech, takie jak Microsoft, Cisco Systems czy Texas Instruments. W tych okolicznościach do godz. 18.00 naszego czasu wskaźnik Nasdaq spadł o 1,34%, a Dow Jones stracił 0,75%. Zniżkom nie zapobiegł nawet popyt na akcje spółek naftowych, korzystających ze wzrostu cen ropy.

Również na rynkach europejskich w defensywie znalazły się firmy technologiczne oraz m.in. producenci sprzętu telekomunikacyjnego. Istotnym czynnikiem było ostrzeżenie przed prawdopodobnym niezrealizowaniem tegorocznej prognozy wyników przez szwedzkiego Ericssona. W Londynie taniały też akcje linii lotniczych British Airways, którym szkodzi wzrost cen paliw. W Paryżu inwestorzy najchętniej pozbywali się akcji Alcatela, Cap Gemini i Thomson Multimedia. Na giełdzie frankfurckiej, poza spółkami high-tech, taniały też wyraźnie akcje banków - HVB Group i Commerzbanku, a jednym z czynników było wystąpienie z wnioskiem o upadłość ich wierzyciela - koncernu medialnego Kirch Group. Indeks FT-SE 100 spadł wczoraj o 1,05%, CAC-40 stracił 1,86%, a DAX do godz. 18.00 obniżył się o 1,83%.

Zupełnie inne nastroje panowały w naszym regionie. Aż o 3,17%, do najwyższego poziomu w tym roku, wzrósł budapeszteński BUX, któremu sprzyjały korzystne dla rynku wyniki pierwszej tury wyborów parlamentarnych. Praski PX 50 zwyżkował o 1,34%, a moskiewski RTS zyskał 0,96%.