Paweł Witaszek, który na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Elektrimu zarejestrował 12,6 tys. akcji, zarzuca BRE, Zbigniewowi Jakubasowi oraz Ryszardowi Oparze, że działają w porozumieniu i w związku z tym nie wypełnili obowiązków przewidzianych w ustawie o publicznym obrocie. Domaga się on ograniczenia prawa głosu trzech akcjonariuszy z akcji powyżej 10% kapitału akcyjnego warszawskiego holdingu (zarejestrowali oni, łącznie z podmiotami zależnymi, papiery stanowiące niemal 33% kapitału Elektrimu).

- Uważam, że trzeba walczyć, niezależnie od tego, czy są szanse na szybkie rozstrzygnięcie sprawy, gdyż BRE Bank, i inne podmioty, w sposób ewidentny działają niezgodnie z prawem. W sytuacji gdyby walne zostało przełożone, nawet późniejsze rozstrzygnięcie sądu będzie ważne dla ograniczenia działań BRE - powiedział PAP P. Witaszek.

Z prośbą o wyjaśnienie, czy BRE Bank, Zbigniew Jakubas oraz Ryszard Opara, kupując akcje warszawskiego holdingu, działali w porozumieniu, w styczniu tego roku zwrócił się do KPWiG Elektrim, którym kierował jeszcze wtedy Waldemar Siwak. Wniosek został złożony po cytowanych w agencjach wypowiedziach Z. Jakubasa ("Wspólnie z BRE Bankiem i jedną osobą fizyczną przejęliśmy kontrolę nad Elektrimem") oraz R. Opary ("Chciałbym, aby nasza grupa kontrolowała 30-40% kapitału Elektrimu").

Wczoraj pojawiła się informacja, że Acciona, która posiada ponad 25% obligacji zamiennych Elektrimu, nie zamierza przystępować do konsorcjum inwestorów finansowych, które złożyło ofertę odkupienia za 450 mln euro należącego do Elektrimu 49-proc. pakietu udziałów w ET . - Nie angażujemy się i nie rozważamy możliwości przyłączenia się do tej oferty - powiedział agencji Dow Jones Newswires proszący o anonimowość informator powiązany z Accioną.