Cena akcji tzw. klasy A, tzn. przeznaczonych tylko dla lokalnych inwestorów, wyniosła na początku wczorajszej sesji na giełdzie w Szanghaju 10,51 juanów. Tymczasem w pierwotnej ofercie walory sprzedawane były po 7,3 juanów. Ta zwyżka kursu nie dziwi, zważywszy że oferta spotkała się z ogromnym zainteresowaniem na rynku i zanotowano aż 80-krotną nadsubskrypcję.

- China Merchants Bank jest jednym z najlepiej zarządzanych banków w Chinach. Systematycznie unowocześnia on swoje produkty, tak, by móc konkurować z potentatami z zagranicy działającymi na naszym rynku - tłumaczy w rozmowie z Bloombergiem Song Huaisong z szanghajskiego biura maklerskiego Industrial Securities. Poza drobnymi inwestorami duże zainteresowanie walorami banku wyraziły też lokalne, chińskie fundusze powiernicze. Aż 54 takie instytucje zapisały się na te papiery i otrzymały ich łącznie 108 mln. Analitycy nie mają wątpliwości, że fundusze nadal będą kupować akcje China Merchant na rynku wtórnym. - Menedżerowie z lokalnych funduszy nie mają w zasadzie innego wyjścia i składają zlecenia kupna. China Merchants jest to solidna spółka typu blue chip, gwarantująca stabilną stopę zwrotu i mająca perspektywę dalszej poprawy wyników finansowych - powiedział Bloombergowi Zeng Shen, analityk z China Communication Securities.

Warto przy tym zaznaczyć, że w trakcie trwania zapisów na akcje, bank zdecydował się trzykrotnie zwiększyć liczbę akcji proponowanych inwestorom indywidualnym, kosztem walorów dla funduszy powiernicznych. Te ostatnie instytucje nie mają też prawa pozbyć się akcji China Merchant w okresie trzech miesięcy od debiutu.