Środa była kolejnym dniem niskich obrotów na rynku złotego. Zaczynaliśmy z 4,085 i 3,60, czyli z 11,1% powyżej starego parytetu, kończyliśmy na 4,087 i 3,596, a więc na 11,1%. W międzyczasie wielkich ruchów nie było. Nie zaobserwowaliśmy reakcji na wypowiedzi Marka Belki. Czekamy na wyraźny sygnał, który mogły pokazać inwestorom kierunek zmian. Być może będą nim piątkowe dane o podaży pieniądza.
Rano za wspólną walutę płacono 0,882 USD. Potem obserwowaliśmy nieznaczny trend spadkowy. Około 14.30 dotarliśmy do 0,879. Późnym popołudniem przeważył popyt i kończyliśmy na 0,88. Świat, w tym oczywiście również inwestorzy działający na rynkach finansowych, w napięciu czeka na wszelkie informacje o sytuacji na Bliskim Wschodzie. Ewentualna eskalacja konfliktu może oznaczać wzrost cen paliw. Co prawda, nie musi on być długotrwały, ale i tak może wpłynąć na proces odbudowywania się światowej gospodarki. Wpływ nie musi być silny, ale ożywienie może się jednak opóźnić.