Od blisko miesiąca obserwujemy stabilizację notowań Relpolu, która rozpoczęła się w chwilę po przełamaniu linii dwumiesięcznych spadków, zaczepionej o szczyty z grudnia ub.r i stycznia br. Opisuje ona korekcyjny ruch spadkowy, który zaczął się pod koniec ubiegłego roku z poziomu 39,10-39,70 zł. W związku z tym rodzą się dwa podstawowe pytania dotyczące przyszłej koniunktury. Czy zniżki ze stycznia i lutego wyczerpały już potencjał spadkowy tej korekty, a także czy widoczna miesięczna konsolidacja w strefie 32,30-33,10 zł jest oznaką siły byków i swoistym ruchem powrotnym do przebitej linii spadkowej, czy może ich słabości, wskazującą na to, że potencjału wystarczyło jedynie do przedostania się powyżej opisywanej prostej.
Trudno podjąć się próby odpowiedzi na to pytanie bez przedstawienia obrazu spółki w szerszej perspektywie. Na początek warto zwrócić uwagę na układ zniesień, z którego płyną ciekawe informacje. Fala wzrostowa z drugiej połowy 2001 r. zatrzymała się na poziomie 61,8% zniesienia blisko półtorarocznych zniżek, zapoczątkowanych w lutym 2000 r. Wniosek z tego płynie taki, iż należy się liczyć z tym, że mieliśmy do czynienia jedynie z ich odreagowaniem, wprawdzie mocnym, ale tylko odreagowaniem.
Sygnałem potwierdzającym taką ewentualność jest także to, że byki doprowadziły do przebicia oporu w postaci górek z października i listopada 2000 r., a potem bardzo szybko kurs powrócił poniżej nich. Z drugiej jednak strony istotne jest zatrzymanie się zniżek na początku marca na poziomie bliskim 50% zniesienia ruchu wzrostowego z II połowy ub.r. To niewątpliwie pozwala traktować je jako korektę tego ruchu i wraz z przebiciem się powyżej linii dwumiesięcznych spadków stwarza nadzieję na jego ciąg dalszy. Wnioski z takiego opisu są lekko optymistyczne.
Układ wskaźników daje większe szanse na powrót do tendencji wzrostowej. Najbardziej symptomatycznie wygląda tygodniowy MACD. Wyhamował spadki na poziomie równowagi i dzieli go już mały krok od przecięcia od dołu linii sygnalnej. Byłaby to bardzo korzystna okoliczność zważywszy na wcześniej utworzoną (IV kw. 2000-II kw. 2001 r.) pozytywną dywergencję i próbę powrotu dziennego MACD ponad poziom równowagi. Nie bez znaczenia jest dalszy konsekwentny wzrost wskaźnika akumulacja-dystrybucja. To samo wynika z tygodniowego RSI, utrzymującego się powyżej linii prowadzonej po ostatnich dołkach. W sumie więc obraz wskaźników jest wyraźnie pozytywny, a pozostają jedynie małe wątpliwości dotyczące zachowania MACD.
Podsumowując, można znaleźć sporo solidnych przesłanek wskazujących na znaczną szansę uzyskania trwałej przewagi na rynku przez kupujących. To powinno doprowadzić do przełamania szczytów z końca minionego roku. Na drodze ku tym maksimom byki napotkają dwie bariery: górne ograniczenie miesięcznej konsolidacji przy 33,10 zł i dołek z połowy stycznia przy 34 zł. Przekroczenie tych wartości będzie potwierdzeniem realizacji optymistycznego wariantu i zachęci do wejścia na rynek. Działanie można rozłożyć na dwa etapy, angażując się po opuszczeniu konsolidacji i zwiększając pozycję w momencie zamknięcia powyżej 34 zł.