Warto wskazać na kilka cech charakterystycznych obecnej sytuacji na naszym parkiecie. Coraz bardziej rzuca się w oczy rosnąca polaryzacja postrzegania poszczególnych walorów. Podział przebiega coraz bardziej wielopłaszczyznowo. Inwestorzy różnicują je coraz bardziej szczegółowo, już nie tylko w zależności od płynności i kapitalizacji czy branży, którą reprezentują. Ostatnio także i spółki z jednej branży dzielą na lepsze i gorsze, czego przykładem są najsilniejsze banki. BRE zaczyna wychodzić powoli z mody, znacznym wahaniom podlega cena Pekao, zaś BZ WBK bije kolejne rekordy cenowe. To nie jest korzystne zjawisko, bo trudno myśleć o trwalszych zwyżkach przy tak dużej selektywności. To dodatkowo utrudnia trafny wybór waloru, a silnie spadające indeksy cenowe pokazują, iż na szerokim rynku zdecydowanie dominuje podaż.

Kwestia konfliktu bliskowschodniego uczyniła rynki kapitałowe bardziej podatne na emocje, co najlepiej widać przez pryzmat amerykańskiego sektora technologicznego. Do tego dochodzi sezon ostrzeżeń ze spółek i zbliżający się okres publikacji raportów finansowych za I kwartał, które w wielu przypadkach rozczarują.

Te czynniki tworzą niekorzystny klimat do angażowania się w akcje w obecnej chwili i przekreślają szanse na trwałą i stabilną zwyżkę.