Słupska policja zatrzymała Piotra Ś., jednego z największych polskich dystrybutorów sprzętu AGD firmy Amica. Prokuratura zarzuca mu przywłaszczenie sprzętu o wartości ponad 5 mln zł. - Mężczyzna na przestrzeni 2000 i 2001 roku brał od firmy towar, sprzedawał go i nie rozliczał się z niego - powiedział PAP prokurator Tomasz Walendziak.
Jak poinformował prezes Kaszyński, Amica utworzyła już w zeszłym roku rezerwy w związku z tą sytuacją. - Nie będziemy zatem korygować wyników za 2001 r. Oczywiście, staramy się odzyskać nasze należności - stwierdził szef największej w kraju firmy produkującej sprzęt AGD.
Pytany o podsumowanie działalności w I kwartale 2002 r., prezes Kaszyński powiedział, że był on nie najgorszy. - Mogę dodać, że był nie tylko lepszy niż przed rokiem, ale także lepszy niż początkowo zakładaliśmy - stwierdził. Jego zdaniem, motorem napędowym sprzedaży jest obecnie eksport. - Podczas gdy średni udział eksportu w przychodach w ubiegłym roku wyniósł 30-31%, to obecnie zbliża się szybko do 40% - powiedział szef Amiki. To właśnie dzięki temu spółka nie obawia się już tak bardzo dekoniunktury na krajowym rynku AGD. Ważnym elementem strategii eksportowej było przejęcie pod koniec ubiegłego roku pionu produkującego lodówki duńskiej firmy Gram.
Amica wysyła także swoje wyroby na Daleki Wschód. To właśnie stamtąd ma pochodzić ewentualny przyszły inwestor strategiczny giełdowej spółki. Firma z Wronek współpracuje tam z LG - pod tą właśnie marką produkty trafiają na tamtejszy rynek. Teraz także rozpocznie się sprzedaż w Europie Zachodniej. - Zastanawiamy się, jak najlepiej wykorzystać nasz potencjał. Rozpoczęliśmy od współpracy handlowej i rozwijamy ją. Na razie nie ma mowy o sprzedaży firmy - powiedział prezes Kaszyński.
Przypomnijmy, że w tym roku kończy się okres karencji na odsprzedaż przez Amikę własnych akcji. Według zapewnień przedstawicieli firmy, około 1 mln walorów ma trafić na rynek publiczny, a 2 mln papierów spółka pozostawia dla inwestora strategicznego.