Reklama

Duże spółki w bok, szeroki rynek spada

WIG20 utrzymuje się na granicy tendencji bocznej i spadkowej. Przebieg piątkowej sesji, kiedy po wyraźnej zniżce na początku notowań koniunktura poprawiła się w drugiej części, pokazuje, że ani popyt, ani podaż nie mają dość sił, żeby sytuację tę zmienić.

Publikacja: 13.04.2002 09:23

WIG20 bez wyraźnego trendu

Fakt, że piątkowe zamknięcie indeksu na 1335,8 pkt. różni się ledwie o 2 pkt. od wartości, którą WIG20 miał w dołku 22 lutego, wskazuje, iż trend średnioterminowy na rynku akcji ma kierunek boczny. Z drugiej strony, wskaźnik jest prawie 10% poniżej szczytu z 25 stycznia, co sugeruje z kolei przewagę sprzedających. Równowagę sił, z lekkim wskazaniem na niedźwiedzie, potwierdza układ szczytów i dołków na wykresie WIG20. Spadek na początku miesiąca poniżej dołka z 22 lutego powinien, w zdrowym trendzie spadkowym, zaowocować przyspieszeniem wyprzedaży, tymczasem w tym wypadku zwiększył aktywność popyt, czego efektem był wzrost indeksu na ostatnich sesjach do 1361 pkt.

Wzrost nie zmienił sytuacji technicznej WIG20, ponieważ bykom nie starczyło sił, żeby przełamać spadkową linię trendu, obejmującą ostatnie 2,5 miesiąca notowań. Jej pokonanie, a następnie zwyżka ponad szczyt z 8 marca, znajdujący się na wysokości 1407 pkt., dałaby bykom szansę na powrót do trendu, zapoczątkowanego na jesieni zeszłego roku. Fakt, że na sesji piątkowej indeks od tej linii dość zdecydowanie się odbił, sprawia, iż na najbliższych notowaniach byki będą walczyć o utrzymanie trendu bocznego. Najważniejsze wsparcie to okolice 1312 pkt., związane z dołkiem z 4 kwietnia. Pamiętając, że właśnie na początku kwietnia spadek poniżej poprzedniego minimum był fałszywym sygnałem, z ogłaszaniem trendu spadkowego i podjęciem stosownych działań można wstrzymać się, dopóki wartość indeksu nie znajdzie się poniżej 1300 pkt.

Przy takim rozwoju wydarzeń szansa na kontynuację trendu wzrostowego, mającego swój początek na jesieni zeszłego roku, spadnie do minimum. Inaczej: dopóki WIG20 jest powyżej wsparcia na 1300 pkt., byki mają w każdej chwili szansę powrotu na rynek, bo wystarczy im do tego jedna porządna fala wzrostowa, natomiast kiedy wsparcie to zostanie przełamane, zmiana trendu na wzrostowy będzie dłużej trwającym procesem.

Gdyby poziom 1300 pkt. nie zdołał obronić się przed naporem podaży, trzeba będzie rozpatrzyć dwie możliwości. Albo mamy do czynienia z większą korektą wzrostu, zapoczątkowanego na jesieni zeszłego roku, i po spadku gdzieś w okolice 1200 pkt. kontrolę nad rynkiem przejmują niedźwiedzie, albo cały ten wzrost zostaje zniesiony i WIG20 spada do 990 pkt. Żaden z tych scenariuszy nie uzasadnia kupowania lub nawet trzymania wcześniej nabytych akcji.

Reklama
Reklama

Indeks cenowy spada

Podczas gdy losy trendu na największych spółkach pozostają nie rozstrzygnięte, szeroki rynek pogrążony jest w spadkach. Indeks cenowy, obejmujący wszystkie firmy notowane na GPW, zamknął tydzień na poziomie 8686 pkt. Wskaźnik jest już poniżej minimum z października zeszłego roku. Niewiele dalej, bo na poziomie 7380 punktów, znajduje się dołek z października 1998 roku, a 60 punktów wyżej ukształtowało się minimum w grudniu 1995 roku.

O tym, że wartości te mogą zostać już niedługo osiągnięte, informuje wykres tygodniowy indeksu cenowego. Wzrost między październikiem 2001 roku a styczniem 2002 roku interpretuję jako formację flagi (nie jest to do końca zgodne z kanonami analizy technicznej, gdzie czas tworzenia takiej formacji ograniczony jest do sześciu tygodni), która występuje w połowie silnego trendu. Pierwsza połowa owego trendu, ukształtowana przed formacją flagi, przyniosła spadek indeksu o 2750 pkt. Druga połowa, która właśnie trwa, powinna mieć tę samą długość, co oznacza spadek indeksu cenowego do ok. 7250 pkt.

Indeks cenowy zbliża się do poziomów, skąd zaczynały się dwie ostatnie fale hossy. Pierwsza z nich wyniosła wskaźnik z 7430 pkt. w grudniu 1995 roku do 18 104 pkt. w maju 1997 roku (wzrost o 140%), druga zwiększyła wartość indeksu z 7380 punktów w październiku 1998 roku do 14 807 pkt. w marcu 2000 roku (wzrost o 100%). W 1995 roku wzrost poprzedzony był konsolidacją, w 1998 roku indeks przeszedł z hossy do bessy stosunkowo szybko, praktycznie bez żadnego okresu przejściowego.Czy jest szansa na powtórkę tego scenariusza? Oczywiście, można by nawet doszukać się tu logicznego związku między słabością indeksu cenowego a siłą WIG20. Możemy bowiem mieć do czynienia z taką sytuacją, kiedy w ostatniej fazie bessy najsilniejsze spółki już nie biorą udziału i w czasie, kiedy szeroki rynek ustanawia rekordowo niskie notowania, największe firmy tylko korygują zapoczątkowaną już hossę. Do takiego rozwoju wydarzeń w najbliższej przyszłości jestem nastawiony dość sceptycznie, bowiem gwałtowny zwrot z października 1998 roku uznaję za sytuację wyjątkową. Z reguły przejście z bessy do hossy następuje w czasie okresu konsolidacji, a im bessa była dotkliwsza, tym konsolidacja powinna być dłuższa. Uważam, że tym razem odstępstwa od tej reguły nie będzie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama