WIG20 bez wyraźnego trendu
Fakt, że piątkowe zamknięcie indeksu na 1335,8 pkt. różni się ledwie o 2 pkt. od wartości, którą WIG20 miał w dołku 22 lutego, wskazuje, iż trend średnioterminowy na rynku akcji ma kierunek boczny. Z drugiej strony, wskaźnik jest prawie 10% poniżej szczytu z 25 stycznia, co sugeruje z kolei przewagę sprzedających. Równowagę sił, z lekkim wskazaniem na niedźwiedzie, potwierdza układ szczytów i dołków na wykresie WIG20. Spadek na początku miesiąca poniżej dołka z 22 lutego powinien, w zdrowym trendzie spadkowym, zaowocować przyspieszeniem wyprzedaży, tymczasem w tym wypadku zwiększył aktywność popyt, czego efektem był wzrost indeksu na ostatnich sesjach do 1361 pkt.
Wzrost nie zmienił sytuacji technicznej WIG20, ponieważ bykom nie starczyło sił, żeby przełamać spadkową linię trendu, obejmującą ostatnie 2,5 miesiąca notowań. Jej pokonanie, a następnie zwyżka ponad szczyt z 8 marca, znajdujący się na wysokości 1407 pkt., dałaby bykom szansę na powrót do trendu, zapoczątkowanego na jesieni zeszłego roku. Fakt, że na sesji piątkowej indeks od tej linii dość zdecydowanie się odbił, sprawia, iż na najbliższych notowaniach byki będą walczyć o utrzymanie trendu bocznego. Najważniejsze wsparcie to okolice 1312 pkt., związane z dołkiem z 4 kwietnia. Pamiętając, że właśnie na początku kwietnia spadek poniżej poprzedniego minimum był fałszywym sygnałem, z ogłaszaniem trendu spadkowego i podjęciem stosownych działań można wstrzymać się, dopóki wartość indeksu nie znajdzie się poniżej 1300 pkt.
Przy takim rozwoju wydarzeń szansa na kontynuację trendu wzrostowego, mającego swój początek na jesieni zeszłego roku, spadnie do minimum. Inaczej: dopóki WIG20 jest powyżej wsparcia na 1300 pkt., byki mają w każdej chwili szansę powrotu na rynek, bo wystarczy im do tego jedna porządna fala wzrostowa, natomiast kiedy wsparcie to zostanie przełamane, zmiana trendu na wzrostowy będzie dłużej trwającym procesem.
Gdyby poziom 1300 pkt. nie zdołał obronić się przed naporem podaży, trzeba będzie rozpatrzyć dwie możliwości. Albo mamy do czynienia z większą korektą wzrostu, zapoczątkowanego na jesieni zeszłego roku, i po spadku gdzieś w okolice 1200 pkt. kontrolę nad rynkiem przejmują niedźwiedzie, albo cały ten wzrost zostaje zniesiony i WIG20 spada do 990 pkt. Żaden z tych scenariuszy nie uzasadnia kupowania lub nawet trzymania wcześniej nabytych akcji.