- Przez zabójcę matek musiałem zmienić netkę na elka - (stwierdził) koń
-...łyknąłeś te parę kilo Ele po 5,95? - (zapytał z uśmiechem) oc
- czuję, że podkarmiłem Motherkillera - (odparł) koń.
Skąd pochodzi, drodzy Czytelnicy, fragment tego dialogu? To nie jest scena z filmu kryminalnego ani z wigilijnej stajenki, gdzie raz do roku zwierzęta mówią ludzkim głosem. Nikt tak naprawdę nie zjadł paru kilogramów potrawki z Elka po 5,95 zł. Jest to fragment rozmowy (sprzed kilkunastu dni) na liście dyskusyjnej PARKIETU, gdzie wyrażają swe poglądy m.in. inwestorzy pod pseudonimami (nickami) koń, oc i Motherkiller, czyli zabójca matek. A rozmawiają na temat inwestycji w akcje Elektrimu (Elek) i Netii (Netka). Łyknąć parę kilo po 5,95 to nic innego, jak kupić kilka tysięcy sztuk walorów po 5,95 zł.
"Na początku był chaos. Potem człowiek. Następnie handel i giełda. Ocena wartości i analiza fundamentalna, spekulacja i analiza techniczna. Dalej pojawiły się futures, opcje warranty itp. Komputery, programy do czytania wykresów i komputerowe systemy transakcyjne. Programy do rysowania wykresów i wyłapywania stopów. Powstała GPW, hossa, bessa. Pojawili się inwestorzy zagraniczni, fundusze inwestycyjne, wreszcie OFE... i znowu jest chaos" - napisał w piątek na liście dyskusyjnej PARKIETU inwestor o swojsko brzmiącym nicku Siekiera. Zapomniał, że pojawił się też internet, a razem z nim m.in. tematyczne listy dyskusyjne oraz kawiarenki, gdzie swe poglądy wymieniają zainteresowani tym, co się dzieje na giełdach. Wymieniają, to mało powiedziane.