Reklama

Forsa cuchnie, że aż strach

Biznes po polsku, a tym samym i wielka forsa trochę za często cuchną. Im dokładniej i im dłużej przyglądamy się wielu biznesom, tym bardziej dochodzimy do wniosku, że zbyt wiele spraw w Polsce stoi na głowie. Bolesna to świadomość. Niby przewały i przekręty widać nieuzbrojonym okiem, a można odnieść wrażenie, że wszystko tonie w mroku. I człowiek czuje się coraz bardziej głupio.

Publikacja: 13.04.2002 09:37

Po felietonie z ubiegłego weekendu ("Collosalna kompromitacja") odezwały się głosy (m.in. na naszej liście dyskusyjnej), że przecież wcale nie jest tak źle, jak sugeruję. I że "poczciwy (w domyśle: naiwny i głupi) Kwiecień" chce walczyć z wiatrakami. A poza tym się czepia, zamiast cicho siedzieć.

Z całym szacunkiem dla poczucia realizmu krytyków, muszę zwrócić uwagę, że jest tak źle, jak jest, bo większość nie jest w stanie wyobrazić sobie, że może być inaczej. Że złodzieje i bandyci nie muszą się czuć bezkarni. Że bezczelnych mafiosów i gangsterów, także tych w śnieżnobiałych koszulach i eleganckich garniturach, można posadzić. Że rynek kapitałowy i portfele tysięcy ludzi można chronić. Tak samo zresztą, jak powinny być chronione ulice i domy.

Najgorsze jest chyba przyzwyczajenie do tego, że korupcja, złodziejstwo i bandytyzm to chleb powszedni. Że tak musi być. Że np. na szarej warszawskiej ulicy można ot tak dostać w mordę od znudzonego prozą życia smarkacza, któremu podobał się (albo nie) wynik meczu, kolor oczu, kształt nosa czy cokolwiek innego.

Dlaczego na to pozwalamy? Taka społeczna impotencja. I agresywne oskarżenia o "radykalizm", kiedy piszemy o konieczności wzięcia za mordę bandytów. Zarówno tych w waciakach, jak i w białych koszulach.

Wracając do rynku kapitałowego i gospodarki - powtórzę, że podstawowym, a sprytnie i starannie unikanym, pytaniem do biznesmenów rozmaitego sortu jest to o źródło pochodzenia ich pieniędzy. Nie miałeś, nie zarabiałeś, a masz. A skąd, złotko? Z totolotka? Z mitycznych, nierejestrowanych operacji giełdowych i pozagiełdowych? A może z genialnych, także nierejestrowanych, transakcji na ryku sztuki? Tego typu bajki i bajeczki (choć zapewne prawdziwe w niektórych, ale tylko niektórych przypadkach) są tolerowane przez szeroką publiczność ze względu na brak orientacji w temacie. Niepojęte jest jednak to, iż nad sprawą pochodzenia kapitału przechodzą spokojnie organy, które powinny spraw takich pilnować.

Reklama
Reklama

Od czasu do czasu (ale - nieprzypadkowo - zwykle przy okazji zmiany politycznej) wydaje się, że oto KTOŚ się zabrał za porządkowanie polskiego bałaganu. Nagle zasypywani jesteśmy informacjami o przesłuchaniach, zatrzymaniach, aresztowaniach itd. Z szaf firm, instytucji i garderób czasem nawet znanych osób wypadają bardzo brzydko pachnące trupy. Problem tylko taki, że nie wiadomo, czy z szaf nie wypadają aby tylko te trupy, które KTOŚ teraz akurat chce wyciągnąć. Bo KTOSIE to ludek zmyślny. I wie, co z szafy wypaść musi, a co nie powinno. A naród cieszy się, że - choć złodziejstwo i korupcja kwitną - to takie sprawne to nasze dzielne państwo. I winnych się karze. O, święta naiwności...

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama