S.A., która publikuje coraz gorsze wyniki, a do tego w raporcie rocznym
audytor napisał, że spółce grozi niespełnienie jednego z wymogów finansowych
(stosunek zadłużenia netto do zysku operacyjnego powiększonego o
amortyzację), co wiązać się będzie z możliwością wystąpienia banków o
wcześniejszą spłatę kredytów w wysokości 13 miliardów złotych. Jak trudne są
niektóre długi ... widzimy na przykładzie Elektrimu. Nie życzę tego flagowej
(znajomo brzmi) polskiej spółce, ale trudne chwile przeżywają nie tylko
polskie telekomy, ale większość europejskich spółek. Liberalizacja rynku,
niska jakość usług i zły wizerunek firmy, to tylko niektóre elementy które
nie pomogą w dłuższym terminie rosnąć tej spółce. Za to zwracam uwagę na
Elektrim, który jest papierem arcy-spekulacyjnym, ale wartym uwagi, nie
tylko przez sympatię, ale też przez dość zaawansowane rozgrywki (których
nawet nie zaczynam opisywać), które z całą pewnością doprowadzą w pewnym
momencie do bardzo dynamicznego odbicia cen. Jest tylko jedna wątpliwość.
Jedna, ale jakże ważna - z jakiego poziomu ? Pojedynczych akcji staram się
nie rekomendować, ale zwracam uwagę, by tej firmy (w krótkim terminie)
jeszcze nie skreślać. Dla jasności powiem tylko, że akcji ELE (jeszcze ? ;-)
nie mam.
Co do wyników amerykańskich spółek to one właśnie nadawały nastrój na
światowych giełdach. Może nie same wyniki, ale kom 5% (powód - podwyższone
prognozy analityków) ciągnąc cały rynek do wzrostów. Duży udział w indeksie
i jeszcze większy wpływ na inne spółki wywoływały z dnia na dzień skrajne
reakcje giełdowych graczy (nie inwestorów). Takie same ruchy powielał IBM z
przeciekami o wynikach, dochodzeniach SEC itd. itp. Śmiesznie w tym całym
zachowaniu reagował nasz rynek, który zamiast poruszać się zgodnie z wolą
amerykańskich kolegów, po dużych spadkach grał na odbicie, a po odbicie
pewny był korekty. Taki brak korelacji pojawia się na naszym rynku właśnie
bardzo często w czasie horyzontu, gdzie zakres wahań jest bardzo nieduży i
często wywołują go tylko rynki zachodnie.
Czy dalej będziemy tańczyć jak nam zagrają ? Bardzo bym nie chciał, bo
zarówno technicznie jak i funadamentalnie zapowiada się na dalsze spadki.
Wprawdzie Dow Jones nie wygląda jeszcze źle, ale tego indeksu nie ruszyła
nawet silna bessa. Dalej jesteśmy niedaleko szczytów i budujemy mocne
wsparcie na 10150 pkt. Dow.gif Za dużo chyba jest zagrożeń by ten poziom
utrzymać i po uspokojenie nastrojów na początku tego tygodnia,
spodziewałbym się później zejścia pod poziom 10k. Dużo gorzej wygląda USS
Nasdaq.gif, który swoim zachowaniem niezmiennie przypomina mi tragedię
"Titanica". Właśnie w tym tygodniu minęła 90 rocznica zatonięcia tego
statku. USS Nasdaq podobnie jak "Titanic" też miał być niezatapialny, a
spółki z tego indeksu miały podbijać świat. Największe najlepsze ...
internetowe twory zadziwiały świat swoją wielkością i potęgą. Jednak tak
samo jak nie można przepłynąć w nocy między górami lodowymi z prędkością 22
węzłów, tak spółki nie mogą bez przerwy rosnąć nie potwierdzając zyskami
wygórowanych cen akcji. W końcu przychodzi spotkanie z górą lodową lub
recesją i flagowe okręty muszą pójść na dno. Czy to wina kapitana Greenspana
i dopuszczenia do przegrzania gospodarki ... to już rozstrzygnie historia.
Faktem jest pęknięcie balona, w które dalej wielu nie może uwierzyć, a ceny
akcji nie zostały jeszcze sprowadzone do rozsądnych poziomów. Niewielu
pasażerów "Titanica" chciało się z początku ewakuować, mimo że każdy widział
90 metrowy otwór w burcie statku. Dzisiaj jest to samo. Spółki przynoszą
straty, lub niewielkie zyski w żaden sposób nie uzasadniające obecnej wyceny
(wycena niektórych nawet największych firm odpowiada wycenie przy szczytach
hossy), ale chętni do kupna ciągle się znajdują, a muzyka na CNBC gra dalej.
Niezmiennie twierdzę, że Nasdaq powinien przynajmniej przetestować
wrześniowe dołki, a jeśli wycena spółek miałaby odpowiadać średniej z
kilkudziesięciu lat, to spadek indeksu powinien sięgnąć niewyobrażalnego
obecnie poziomu 1100 pkt. To mniej więcej 4 tysiące punktów od szczytu z
marca 2000 r. "Titanic" też leży dokładnie na głębokości 4 tysięcy metrów i
też ciężko było uwierzyć, czy prognozować, że kiedykolwiek tam się znajdzie.
Chyba starczy tych analogi ;-) Do końca miesiąca ciężko określić zachowanie
indeksu, gdyż większy wpływ na jego ruchy powinny mieć słowa analityków i
prognozy prezesów spółek, a nie dane o zyskach spółek. Te wydają być się
tylko tłem (w krótkim terminie). Jednak Nasdaq.gif podobnie jak Dow.gif
powinny po uspokojeniu na początku tygodnia ruszyć do dalszych spadków.
Zerknijmy teraz na dobrze znane z codziennych komentarzy wykresy Intraday.
Oczywiście rewolucji nie ma. Kontrakty próbowały w tym tygodniu pokonać
strefę oporu 1345-1366 pkt. ale zbyt ciężka to bariera do przejścia i
inwestorzy chyba zbyt mocno przywiązali się do marazmu. Bardzo ciekawie
zachował się natomiast indeks. Przebiliśmy linię trendu spadkowego
pociągniętą od końca stycznia i wyszliśmy nad opór 1353-1360 pkt.
Intra_indeks.gif Zwracaicia
styczniowych rekordów, tyle że tym razem kontrakty nie uczestniczyły w tym
wzroście. Przypomnę, że w styczniu bardzo mocnym oporem było 1458 pkt. i
gwałtowne wzrosty PEO i PKN doprowadziły w parę minut do porażki niedźwiedzi
i lawiny zleceń stop. Chyba nie muszę już przypominać, że później w ciągu
niecałych 3 dni mieliśmy 100 pkt. przecenę, a kupujący po dziwnym wybiciu
nad opór przeżyli spore rozczarowanie. Niewykluczone, że mocne kupno na
początku środowej sesji miało doprowadzić do analogicznej sytuacji i
uruchomić zlecenia stop na kontraktach ustawione na poziomie oporu 1366 pkt.
Jednak tym razem jajko okazało się mądrzejsze od kury i kontrakty nie
ruszyły do wzrostów, spokojnie czekając na powrót indeksu. Opór pozostał
nietknięty, a jego siłę wzmocniła linia trendu spadkowego przebiegająca już
niedługo dokładnie na poziomie 1366 pkt. Intra_kontrakty.gif Jak się
później okazało, inwestorzy bardzo trafnie przewidzieli zachowanie indeksu
(amerykańskiego ?) i Wig20 wrócił pod opór kończąc tydzień już nie z
minusową bazą, ale 8 pkt pod kontraktami. Dzięki takiemu zachowaniu większą
zmienność od cen kontraktów prezentowała właśnie baza. Z 15 pkt ujemnej bazy
w ciągu jednej sesji przechodziliśmy na zbliżone dodatnie wartości,
niwelując też przy okazji możliwość zarobku. Jak rynkowa większość dalej
będzie taka dobra w prognozach, to ustali już w tym tygodniu czerwcowy
poziom indeksu i zmienność cen będzie kosmetyczna. Dla porządku przypomnę,
że wsparciem dla kontraktów jest obszar styczniowej luki hossy 1295-1310 pkt
(także 50% zniesienia fali wzrostowej z tego roku), a oporem poziom 1366
pkt. i przebiegająca w pobliżu linia trendu spadkowego pociągnięta ze
styczniowego szczytu.
Jeśli chodzi o resztę wykresów to w takim trendzie bocznym nie widzę
ciekawego materiału do analizy. Na wykresach dziennych kosmetyczne zmiany
Kontrakt.gif Indeks.gif , o tygodniowych nawet nie powinienem wspominać
Kontrakty_tyg.gif Indeks_tyg.gif Jeśli chodzi o wskaźniki to ich
wiarygodność też obecnie nie jest zbyt duża. Dla podtrzymania tradycji
prześledźmy jednak ich zachowanie. Na dwóch pierwszych krótkoterminowych
cały czas utrzymują się sygnały kupna Ultimate.gif Price ROC.gif.
Natomiast Stochastic.gif dał już sygnał sprzedaży, choć nieco wątpliwy ze
względu na niski poziom wskaźnika. Na średnioterminowych zaczął przeważać
popyt, ale ich intepretacja przy takim zachowaniu rynku to raczej sztuka dla
sztuki. MACD.gif Trix.gif Elliot.gif RSI.gif Ciekawie wygląda 100 sesyjna
średnia krocząca Srednia.gif
Czas by to jakoś podsumować. Na pytanie czy wzrośnie, czy spadnie odpowiadać
teraz nie ma sensu. Oczywiście szczęścia mogę spróbować, ale tutaj właśnie
potrzebne byłoby szczęście, a nie rzetelna analiza. Tą można zastosować do
rynku amerykańskiego, który po parudniowym uspokojeniu powinien dalej spadać
(też w dłuższym terminie). Rozczarowanie tylko chwilowym ożywieniem, możliwy
powrót recesji, podwyżki stóp procentowych podgrzewane przez inflacje,
rozczarowujące wyniki spółek ... także w następnych kwartałach, polityczne
zawieruchy na Bliskim Wschodzie ... to wystarczy do dalszej przeceny
indeksów. Na naszym rynku każdy z tych czynników potrafi być zlekceważony, a
ruchy indeksów bardziej ustalane są przez nastrój chwili, taktykę funduszy i
zainteresowanie naszym rynkiem zachodnich instytucji. Druga połowa miesiąca
powinna zaowocować nadrabianiem w przesyłaniu składek do OFE. To z pewnością
pomoże naszemu rynkowi, a jeśli RPP w przyszłym tygodniu zdecydowałaby się
na obniżkę stóp i do tego kapnęłoby na GPW z zagranicy (na emerging markets
ostatnio zagranica chętnie zawitała - tylko nie do nas), to możemy mieće światowymi
gigantami jest wtedy, kiedy silnym rękom to pasuje. Tak jest na każdej
mniejszej giełdzie i bezprzedmiotowy jest spór czy to fundusze emrytalne,
inwestycyjne, zagraniczne instytucje czy sam Warren Buffet. W średnim
terminie nie sposób na razie zmienić rekomendacji "wytrzymaj" i spokojnie
poczekać na wybicie z trendu bocznego.
[email protected]