Poniedziałkowa sesja na rynku terminowym miała dwie, wyraźnie odmienne, fazy. Pierwsza trwała ponad 90 minut i przyniosła prawie 20-punktowy spadek wartości kontraktów czerwcowych na indeks WIG20. Potem nastąpiło bardzo dynamiczne odbicie, które trwało prawie do końca wczorajszych notowań. W efekcie na wykresie powstała dość ciekawa "popytowa" świeca, jednak w żaden sposób nie rozstrzygająca kierunku trendu w najbliższych dniach, o tygodniach już nie mówiąc.
Wahania kursu kontraktów terminowych na WIG20 przebiegają w coraz węższym obszarze i dopiero jednoznaczne pokonanie oporu lub wsparcia będzie dla mnie pewniejszym sygnałem. Najważniejszą barierę podażową stanowi linia trendu spadkowego, łącząca wierzchołki świec z 28 stycznia, 4 oraz 8 marca. Obecnie przebiega ona na wysokości około 1375 pkt. Z kolei najistotniejszym wsparciem jest, według mnie, horyzontalna linia, znajdująca się na poziomie 1308 pkt. Składają się na nią dwa wyraźne dołki cenowe oraz pierwsza i zarazem ostatnia w tym roku, na razie, luka hossy z 4 stycznia. Pokonanie którejś z wyżej wymienionych barier powinno skutkować ruchem o zasięgu równym co najmniej szerokości podstawy trójkąta zniżkującego, który jest obecnie formowany. A że jest to około 150 pkt., tak więc przyszłe wybicie może być naprawdę silne (aktualną polaryzację stanowisk potwierdza silnie rosnąca liczba otwartych pozycji, co w przyszłości na pewno przyczyni się do zwiększenia dynamiki ruchu).
Interesująco zachowuje się wskaźnik Ultimate, który rośnie ponad poziomem równowagi i zmaga się właśnie z linią trendu spadkowego, zapoczątkowaną jeszcze w październiku. Jej pokonanie mogłoby być pierwszym zwiastunem udanego ataku na opór na wykresie samego kontraktu.