Rynek polskiej waluty przez cały dzień był bardzo spokojny. Zaczynaliśmy z poziomów 4,066 zł za USD i 3,577 zł za euro (11,60% odchylenia do starego parytetu), czyli nieznacznie słabiej niż na poniedziałkowym zamknięciu. Mogło to być związane z wypowiedzią ministra finansów Marka Belki. Według niego, złoty powinien zostać zdewaluowany przed wejściem Polski do europejskiego reżimu walutowego (okres przed przyjęciem euro). Jednak szybko straty (niewielkie zresztą) zostały odrobione. Kończyliśmy dzień na 11,7%, kursy wynosiły 4,054 i 3,58.
Minister Belka wypowiadał się nie tylko o kursie złotego. Zrewidował on po raz kolejny prognozę inflacji w 2002 r. Teraz ma ona osiągnąć w grudniu poziom 3,3%-3,5% rok/rok. Ja będzie - zobaczymy, wiele wskazuje jednak na to, że to zbyt optymistyczne założenia.
Z punktu widzenia rynków finansowych, szczególnie rynku obligacji, bardzo ciekawa była wypowiedź dotycząca dzisiejszej aukcji obligacji dwudziestoletnich (patrz artykuł powyżej). Trudno się jednak spodziewać, aby miała ona jakiś duży wpływ na ich cenę.
Jutro dane o produkcji przemysłowej i PPI. Wszyscy czekają szczególnie na informacje o produkcji i mają nadzieję, że pozwolą one odpowiedzieć na pytanie, czy Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe, czy też pozostawi je na dotychczasowych poziomach.
Dane z USA okazały się lepsze od oczekiwań. Inflacja w marcu wzrosła jedynie o 0,3%. Spodziewano się 0,5%, w lutym było 0,2%. Wskaźnik skorygowany o ceny żywności i nośników energii okazał się jeszcze lepszy. Wzrósł bowiem jedynie o 0,1%. Miesiąc wcześniej mieliśmy 0,3%, oczekiwano 0,2%.