Jak informuje "The Wall Street Journal Europe", powołując się na wyniki ankiety, w bieżącym roku oczekuje się zaledwie około dwudziestu IPO, przy czym liczba ta miałaby się najwyżej podwoić w ciągu następnych dwóch do trzech lat.
Oznacza to stagnację w stosunku do 21 ofert w 2001 r. oraz wyraźny spadek w porównaniu z 2000 r., gdy aż 153 firm wprowadziło akcje do obrotu publicznego, oraz 1999 r., gdy uczyniło to 168 przedsiębiorstw.
Zdaniem bankowców, dużo będzie zależeć od ogólnej sytuacji w gospodarce niemieckiej. Tymczasem perspektywy nie są dobre. Według oficjalnych prognoz, tegoroczny wzrost gospodarczy ma wynieść około 0,75% wobec 0,6% przed rokiem. Wobec wciąż słabej koniunktury spółki nie będą więc musiały pozyskiwać kapitałów, aby sfinansować rozwój. Zniechęcająco działają też niezbyt korzystne warunki na rynku akcji, toteż wiele firm opóźniło planowane oferty publiczne. Tak stało się m.in. z IPO T-Mobil należącego do Deutsche Telekom oraz wtórną ofertą Energii BadenWürttemberg.
Przypuszcza się, że miejsce popularnych w ostatnich latach przedsiębiorstw high-tech zastąpią na rynku IPO firmy energetyczne oraz wyspecjalizowane w ochronie środowiska. Zdaniem ekspertów, warunkiem powodzenia jest także duża wartość rynkowa oferty, wynosząca przynajmniej 100 mln euro. Jednak na razie nic nie wskazuje, by któraś z niemieckich spółek planowała tak duże przedsięwzięcie. "