Francesco Cesarini, profesor uniwersytecki, który po wieloletnim zasiadaniu w zarządzie UniCredito wiosną ub.r. został mianowany na stanowisko prezesa, stracił zaufanie kluczowych akcjonariuszy banku. Ich zdaniem, na to stanowisko potrzebny jest bardziej aktywny bankowiec, ze zdolnościami negocjacyjnymi, który zdoła udanie przeprowadzić UniCredito przez nieuchronny proces konsolidacji niezwykle rozdrobnionego włoskiego sektora bankowego. Nie bez znaczenia przy dymisji prezesa były też ostatnie jego konflikty z cieszącym się dużym zaufaniem akcjonariuszy dyrektorem generalnym banku - Alessandro Profumo.

Idealnym kandydatem na nowego prezesa okazał się 60-letni Carlo Salvatori. W drugiej połowie lat 90. ub.r. pełnił udanie funkcję jednego z dyrektorów zarządzających innego włoskiego banku - IntesaBci, i to w dużej mierze za jego zasługę poczytuje się osiągnięcie przez tę instytucję pozycji największego banku na Półwyspie Apenińskim.

W listopadzie 2000 r. Carlo Salvatori odszedł jednak z IntesaBci ze względu - jak spekulowały wówczas media - na brak porozumienia z ówczesnym prezesem tej instytucji Giovanni Bazolim. Objął on wówczas stanowisko dyrektora generalnego Banca di Roma, z którego jednak zrezygnował niecałe pół roku później. Zdaniem analityków, podjął on taką decyzję ze względu na niemożność wdrożenia przez niego opracowanego planu restrukturyzacji rzymskiego banku.