Uważam to zupełnie za niemożliwe m.in. z powodu niemożliwości spełnienia kryteriów zbieżności" - uważa Jakubiszyn. Jakubiszyn wypowiedział się podczas panelu dyskusyjnego "Polska do euro - szybko czy wolno" zorganizowanego przez Uniwersytet Warszawski i Szkołę Główną Handlową. Dodał jednak, że ostateczna decyzja dotycząca przyjęcia Polski do EMU będzie należała do Unii, a obecne przepisy pozwalają na dosyć elastyczne interpretowanie warunków spełnienia kryteriów zbieżności. "Przykładem tego może być fakt, że zaledwie 2 państwa z 11 wprowadzających do swego systemu euro spełniały wszystkie kryteria konwergencji. Unia może uznać, że trend dochodzenia do wymaganych kryteriów jest właściwy i może przyjąć Polskę do EMU nawet bez konieczności spełnienia wszystkich kryteriów" - powiedział. Kryteriów z Maastricht jest pięć: deficyt budżetowy musi utrzymywać się poniżej 3 proc. PKB, dług publiczny poniżej 60 proc. PKB, inflacja nie może odbiegać w górę o więcej niż 1,5 punktu od średniej stopy wzrostu cen w trzech najlepszych krajach UE, długoterminowa stopa procentowa nie może przekraczać o więcej niż 2 punkty średniej stopy procentowej w trzech krajach oraz przynajmniej dwa lata przed przyjęciem do EMU kraj musi być uczestnikiem ERM II. Zdaniem Jakubiszyna prawdopodobne jest, że parytet złotego do euro w momencie przystąpienia do mechanizmu walutowego ERM II będzie niższy maksymalnie o 10 proc. od rynkowego kursu z dnia wejścia do tego mechanizmu. Dodał, że okres podwójnego obiegu euro i złotego po wejściu do EMU powinien trwać około 1,5-2 lat. Przed przystąpieniem do unii monetarnej waluty krajów czekających na wstąpienie do Unii Europejskiej zostaną powiązane na co najmniej dwa lata w ramach systemu ERM II (Exchange Rate Mechanism), czyli tak zwanego węża walutowego, który ogranicza wahania kursu krajowej waluty wobec euro do plus/minus 15 proc.

(PAP)