Dziś Jean-Marie Messier, prezes konglomeratu rywalizującego o światowy prymat z amerykańskim gigantem AOL Time Warner, prawdopodobnie będzie musiał stawić czoła nawałnicy. Nieprzyjazną wizytę zapowiedzieli też pracownicy Canal Plus, rozsierdzeni ostatnimi zmianami personalnymi na najwyższych stanowiskach. Akcjonariusze VU nie chcą takiego przedstawienia jak przed rokiem.
Messier i jego współpracownicy mają im wyjaśnić, dlaczego ich portfele stały się chudsze. Od początku roku walory Vivendi Universal spadły ponad 30%. W roku ubiegłym VU stracił 13,6 mld euro i w tej dziedzinie jest rekordzistą na rynku francuskim. Za cenę 100 mld USD wydanych na akwizycje Messier zbudował potężne imperium medialne, a teraz niektórych aktywów będzie musiał pozbyć się, by zmniejszyć zadłużenie.
Duże emocje, także we francuskich kręgach politycznych, budzi perspektywa sprzedaży akcji operującej w sektorze użyteczności publicznej (wodociągi, oczyszczalnie ścieków) spółki Vivendi Environnement (dawnej Generale des Eaux). Konglomerat Messiera ma w niej 63-proc. udział, który zapewnia mu połowę wpływów ze sprzedaży i zysku operacyjnego. Wielu udziałowców krytykowało inwestycje w płatną telewizję (Canal Plus) i internet, teraz mają też powody do niezadowolenia z zakupu Universal Music Group, borykającej się ze spadkiem sprzedaży. Skrzydła podcinają jej internetowi piraci.
Wprawdzie Jean Marie-Messier przed walnym odbył wiele spotkań z przedstawicielami grup inwestorów indywidualnych, by pozyskać ich przychylność, ale - jak się wydaje - sukcesu nie odniósł. Marcel Tixier, szef Krajowego Stowarzyszenia Akcjonariuszy, którego członkowie posiadają "setki tysięcy" walorów VU, zapowiedział wstrzymanie się podczas głosowania nad sprawozdaniem finansowym za ubiegły rok oraz będzie przeciwko nowym opcjom na akcje dla kierownictwa firmy. Program ten szacowany jest na 5 mld euro, 5% jej wartości.