Williams Communications zgodziła się na wewnętrzną reorganizację i zamianę swojego zadłużenia na akcje, które obejmą banki-wierzyciele i obligatariusze. W tej grupie znajdują się m.in. Bank of America, Citigroup, J.P. Morgan Chase, Salomon Smith Barney, Merrill Lynch i Lehman Brothers.
Natomiast - zgodnie z decyzją wydaną przez sąd na Manhattanie - dotychczasowi drobni akcjonariusze nie dostaną żadnych walorów nowej, zreformowanej firmy. Nie ukrywają oni, że są zbulwersowani. - Dotychczas sądziłem, że głównym zadaniem zarządu jest ochrona interesów firmy i jej akcjonariuszy. Tymczasem bardzo srodze zawiedliśmy się i będziemy dochodzić swoich praw - zapowiada, cytowany przez Bloomberga Neal Nelson, konsultant komputerowy, który stworzył stowarzyszenie drobnych udziałowców Williams Communications. Podmiot ten, który według szacunków kontroluje łącznie ok. 10% akcji spółki, zapowiada, że będzie domagać się odszkodowania lub zmiany decyzji sądu.
Williams Communications to firma, która w kwietniu 2001 r. wyodrębniła się ze struktur macierzystego koncernu Williams Cos., operatora sieci gazociągów w USA, i zadebiutowała na giełdzie. Ogłaszając niewypłacalność poszła ona w ślady większego amerykańskiego konkurenta - Global Crossing, który podobne kroki podjął w styczniu br.
Obecna wartość akcji Williams Communications wynosi niecałe 20 centów. Tymczasem jeszcze w marcu 2000 r., podczas szczytu internetowej hossy, ich cena przekraczała 60 USD. Jednak tylko w tym roku, gdy wyszła na jaw tragiczna sytuacja finansowa spółki i poinformowano o zadłużeniu zbliżającym się do 6 mld USD, jej wartość rynkowa spadła o 93%.