Kilka dni temu spółka informowała, że wierzyciele wiedzą o trudnościach z płatnościami i w większości przypadków wyrażają zgodę na przesunięcie terminu uregulowania I raty. Z komunikatu wynikało, że wprawdzie do sądu wpłynął wniosek o uchylenie układu, ale wierzyciel został zaspokojony w całości. Sąd zdecydował jednak o uchyleniu porozumienia z wierzycielami. Spółka stara się zdobyć kapitał, także poprzez emisję akcji, ale na razie próby są nieudane.

Zarząd Emy przewidywał, że z opóźnieniem, ale do końca kwietnia br., wpłaci 30% pierwszej raty układowej, a do końca czerwca resztę. Prawdopodobnie i ten scenariusz był mało realny. Spółka jest w dramatycznej sytuacji. Ma zamówienia, ale brakuje jej środków na ich realizację. Wstrzymywane są dostawy energii elektrycznej, a firma musi zarządzać przestoje w pracy. W tej sytuacji 30 kwietnia akcjonariusze będą głosować nad postawieniem przedsiębiorstwa w stan likwidacji. Głównym akcjonariuszem Emy jest Universal, który ma 55,59% głosów na WZA. W zeszłym roku spółka zanotowała 8,6 mln zł przychodów, około 7 mln zł straty operacyjnej i 7,5 mln zł straty netto. Wyniki były lepsze niż w 2000 r. ze względu na spadek kosztów finansowych. Teraz, po uchyleniu układu, koszty znowu wzrosną.