Czwartkowa sesja miała dość zaskakujący przebieg. Po otwarciu notowań podaż zdawała się dyktować warunki gry i w rezultacie indeks spadł do poziomu 1289 pkt. Taka zniżka wiązała się z testowaniem wsparcia, jakie wyznacza luka hossy na poziomie 1280-1300 pkt., a ponieważ nawet decyzja RPP o obniżce stóp procentowych nie zdołała, bezpośrednio po jej ogłoszeniu, wywołać jakichś znaczących reakcji na rynku, wydawało się, że rynek pozostanie już do końca sesji w marazmie. W związku z tym rosło prawdopodobieństwo domknięcia przez indeks wspominanej luki hossy. Jednak pierwszej, spadkowej części sesji, towarzyszyły niskie obroty i jak zazwyczaj bywa w takich przypadkach, nawet niewielki kapitał jest w stanie diametralnie odmienić sytuację na rynku. Tak też się stało i tym razem, a zakupy, jakie pojawiły się w drugiej części notowań, pozwoliły na odrobienie strat z nawiązką.
Indeks WIG20 ostatecznie zyskał na zamknięciu ok. 0,5%, a to oznacza, że bykom po raz kolejny udało się doprowadzić do obrony wsparcia. Taki rozwój wypadków wiąże się jednak z kontynuacją trendu bocznego, w jakim indeks znajduje się już od połowy marca. Wraz z odrabianiem strat zdecydowanie zwiększyły się obroty, a to pozwala liczyć na kontynuację wzrostów, przynajmniej na początku dzisiejszej sesji.
Chwilowy koniec spadków sugeruje Ultimate Oscillator, który odbił się od swojego wsparcia. Zmiany trendu w dalszym ciągu nie sygnalizuje RSI(14), który utrzymuje się powyżej wzrostowej linii trendu.
Wszystkie te sygnały należy jednak rozpatrywać w perspektywie trwającego ruchu bocznego, a to ogranicza ich znaczenie. W optymistycznym wariancie dają one szansę na powrót WIG20 w okolice górnej granicy trendu (1365 pkt).
Może się jednak zdarzyć, iż skuteczną barierą podażową okaże się już SK-100, czyli poziom 1337 pkt. Dopóki popyt lub podaż nie doprowadzi do przełamania oporu/wsparcia, możliwości zarobku na akcjach są mocno ograniczone. Dlatego też pozostaje nam cierpliwie czekać na wybicie.