Reklama

Zapłacimy za Rafinerię Gdańską gotówką

Ze Zbigniewem Wróblem, prezesem PKN ORLEN, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 27.04.2002 09:01

Czy jest Pan zwolennikiem włączenia Rafinerii Gdańskiej do Polskiego Koncernu Naftowego ORLEN?

Tak. Uważam, że mamy obecnie jedyną, niepowtarzalną historycznie szansę na rozwój polskiego sektora paliwowego. Możemy stworzyć w Polsce silny organizm, który będzie stanowił podstawę do budowy dużego podmiotu w Europie Centralnej, zdolnego do konkurencji ze światowymi gigantami. Nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy oddawać polski rynek zachodnim koncernom, które i tak są już u nas obecne.

Jednak rynkowi jest potrzebna konkurencja, bo tylko w ten sposób powstaje przeciwwaga dla dominującej w sektorze paliw roli ORLENu.

Polski rynek paliw jest całkowicie konkurencyjny. Już prawie 2 lata temu zniesiono cła importowe. Nie mamy też do czynienia z interwencjonizmem państwowym. Proszę zauważyć, że zagraniczne koncerny, działające na naszym rynku, łączą się. Ich szefowie wiedzą, że tylko w ten sposób mogą wygrać. Nie potrafiłbym zrozumieć intencji Nafty Polskiej, gdyby nie dała również polskim podmiotom szansy na połączenie.

Paweł Olechnowicz, prezes Rafinerii Gdańskiej, jest przeciwny połączeniu z PKN ORLEN. Widzi jedynie możliwość współpracy przy niektórych projektach.

Reklama
Reklama

Pan Olechnowicz objął stanowisko prezesa Rafinerii Gdańskiej niedawno. Prawdopodobnie nie jest mu łatwo sformułować błyskawicznie docelową wizję i zmiany strukturalne przedsiębiorstwa. Będę próbował przekonać władze gdańskiej spółki i lokalną społeczność, że właśnie razem możemy odnieść sukces.

Jestem również zwolennikiem wspólnych projektów, pod warunkiem jednak, że prowadzą one do budowy wartościowej struktury. Jeżeli Rafineria Gdańska zostałaby sprzedana konsorcjum brytyjskiego Rotcha i rosyjskiego Łukoila, to będę się musiał poważnie zastanowić nad współpracą i jej zakresem. W takim przypadku zostalibyśmy przecież postawieni w roli przeciwnika Rafinerii Gdańskiej.

Na toczący się obecnie proces prywatyzacji RG patrzę z dystansem, ponieważ wierzę, że ostatecznie oferta Rotcha i Łukoila zostanie odrzucona. Czas jest drogocenny nie tylko dla nas, ale również dla RG. Gdyby przykładowo gdańska spółka miała zostać sprzedana w ofercie publicznej, to zanim zostałby opracowany prospekt emisyjny i przygotowana sprzedaż firmy, upłynęłoby co najmniej półtora roku. My nie możemy tyle czekać, bo w tym czasie moglibyśmy zostać wykupieni przez zagraniczne koncerny. Gra rynkowa biegnie tu bardzo szybko.

Jakie widzi Pan korzyści z połączenia gdańskiej rafinerii z płockim koncernem?

Niewątpliwie powstałby silny organizm, mogący o wiele skuteczniej walczyć o rolę konsolidatora w regionie oraz pertraktować z partnerami i dostawcami. Efekty synergii, jakie moglibyśmy zyskać, to przede wszystkim poprawa działalności operacyjnej w handlu. Niewątpliwie poszerzylibyśmy segment rynku detalicznego, możliwe byłoby również zwiększenie mocy produkcyjnych w nowo powstałym przedsiębiorstwie, zarówno w Płocku, jak i Gdańsku, oraz lepsze ich wykorzystanie. Alians ORLENU i Rafinerii poszerzyłby także możliwości zakupów ropy na morzu czyli dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia.

Chciałbym zaznaczyć, że ostatni zakup przez amerykańsko-rosyjskie konsorcjum rafinerii w Możejkach na Litwie wskazuje, iż wojna o terytoria nadbałtyckie już się rozpoczęła. Powinniśmy jednoczyć nasze wysiłki, bowiem współdziałanie jest zawsze korzystniejsze od rywalizacji.

Reklama
Reklama

W jaki sposób chciałby Pan przejąć kontrolę nad Rafinerią Gdańską? Analitycy obawiają się, że firma może przeprowadzić emisję nowych akcji, skierowaną głównie do Ministerstwa Skarbu Państwa, a w zamian otrzymałaby pakiet akcji gdańskiej firmy.

Najlepiej byłoby, gdybyśmy zapłacili gotówką za akcje Rafinerii Gdańskiej. Mamy zdolność finansową do przeprowadzenia tej transakcji, a poza tym byłaby ona znacznie prostsza i bardziej przejrzysta. Powiem więcej, potrafię udowodnić, że w przypadku gdybyśmy kupili akcje tej spółki, zyskają na tym wszystkie zainteresowane strony. Kurs akcji ORLENU powinien w takim przypadku znacznie wzrosnąć, Skarb Państwa otrzyma gotówkę, a Rafineria Gdańska będzie miała możliwość dalszego rozwoju. Poza tym, gdybyśmy wyemitowali akcje dla ministerstwa, to niepokojąco wzrósłby w naszym akcjonariacie udział jednego podmiotu, a po drugie łatwiej byłoby w takim przypadku o zwiększenie interwencjonizmu państwa w spółce.

Czy przeciwni nowej emisji akcji skierowanej do ministerstwa byliby też akcjonariusze finansowi koncernu?

Z pewnością. Chciałbym tego uniknąć. Uważam, że obecnie wypracowaliśmy bardzo dobry standard współpracy z naszymi akcjonariuszami i nie powinien zostać naruszony.

Czy rozważa Pan sprzedaż 19,6--proc. pakietu akcji operatora telefonii komórkowej Polkomtelu, aby uzyskać środki na zakup i inwestycje w Rafinerię Gdańską?

Nie chcemy pozbywać się tych walorów. Jesteśmy w stanie sfinansować transakcję związaną z ewentualnym przejęciem gdańskiej firmy bez wyprzedawania aktywów. Mamy dużą zdolność kredytową. Nie chcemy, oczywiście, doprowadzić do przeinwestowania.

Reklama
Reklama

W jaki sposób miałaby przebiegać konsolidacja sektora paliwowego w Europie środkowowschodniej, w której płocki koncern chce wziąć udział?

Kwestią nadrzędną dla nas jest umocnienie pozycji na polskim rynku. Jeśli doszłoby do połączenia firm płockiej i gdańskiej, to zyskalibyśmy znacznie silniejszą pozycję w negocjacjach z partnerami zagranicznymi. Namawiam do wspierania idei powstania polskiego, strategicznego podmiotu i walki o nasze przywództwo w procesie konsolidacji sektora w regionie.

Czy opracował Pan wspólnie z pozostałymi członkami zarządu nową strategię rozwoju koncernu?

Jej projekt powstał już jakiś czas temu, jednak obecnie jesteśmy w trakcie końcowych ustaleń. Główną jej tezą jest przesunięcie punktu ciężkości w filozofii koncernu na bardziej prorynkowy. Oczekujemy, że to właśnie ze struktur handlowych i od klientów będzie przychodził sygnał dla produkcji, a nie odwrotnie. Musimy jednak najpierw przeformować strukturę zarządzania oraz zmodyfikować kompetencje poszczególnych działów i ich budżety - co już zresztą czynimy.

Zdaje się, że inwestorzy finansowi, głównie zagraniczni, nie do końca ufają zarządowi PKN ORLEN. Jak zinterpretowałby Pan informację, że właściciele kwitów depozytowych zmniejszyli swój udział w akcjonariacie spółki o kolejne 2%?

Reklama
Reklama

To jest zbyt daleko posunięte twierdzenie. Inwestorzy zagraniczni ograniczali w ostatnim czasie udział akcji większości polskich spółek w swoich portfelach i z tego względu sprzedali część pakietu płockiego koncernu. Nie wiązałbym tego z brakiem zaufania do zarządu. Mam podstawy, by tak sądzić, bowiem wstępne oceny pracy nowego zarządu, są przychylne, a rekomendacje analityków są: kupuj.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama