Reklama

Netia jednym z celów inwestycyjnych

Z Henrym Kleinem, dyrektorem zarządzającym TDA Capital Partners, rozmawia Grzegorz Dróżdż

Publikacja: 30.04.2002 08:33

Czy polski sektor telekomunikacyjny jest atrakcyjny dla inwestorów?

Dla inwestorów liczy się przede wszystkim zwrot z kapitału. Ten jest natomiast funkcją potencjału wzrostu i ceny, po której wchodzi się w inwestycje. Z tego właśnie powodu analizujemy branże, szukając podsektorów o wysokim potencjale wzrostu.

W ciągu kilku ostatnich lat rozwój infrastruktury w Polsce pochłonął ogromne inwestycje. Część projektów nigdy nie będzie w stanie zapewnić przychodów pokrywających koszty bieżące. Z drugiej strony są też takie, które generują wystarczającą gotówkę, by pokryć koszty operacyjne, ale niewystarczającą, by pokryć początkowe inwestycje. Firmy, do których pasuje druga charakterystyka, po restrukturyzacji zadłużenia i przy atrakcyjnej cenie mogą być dla nas interesujące. Przyglądamy się przede wszystkim operatorom telefonii stacjonarnej czy telewizji kablowej.

Można przez to rozumieć, że interesuje was na przykład Netia?

Tak. Już wcześniej interesowaliśmy się sektorem telefonii lokalnej w Polsce. W 1998 roku zainwestowaliśmy w firmę będącą właścicielem Telefonii Pilickiej, z której wyszliśmy z sukcesem. Znamy dobrze branżę i największych w niej graczy. Netia, po tym jak zmieni się struktura kapitałów spółki, może stać się dla nas interesującym projektem.

Reklama
Reklama

Po zamianie długu na akcje, właścicielami Netii staną się instytucje, które będą najprawdopodobniej chciały pozbyć się akcji. Czy chcecie wykorzystać ten moment do zakupów?

Nie możemy oczywiście mówić za obligatariuszy. Myślę jednak, że interesy dzisiejszych posiadaczy obligacji nie muszą być równoznaczne z interesami posiadaczy tych papierów sprzed roku. Inwestorzy ostatnio zdawali sobie sprawę, że kupując obligacje nie mogą liczyć na zwrot kapitału i odsetek. Z tego względu część z nich na pewno sprzeda akcje, ale część nie. Są też podmioty takie, jak na przykład my, które są zainteresowanie kupnem akcji. Wszystko jest tu oczywiście funkcją ceny.

Czy zainteresowanie Netią oznacza, że wierzycie w przyszłość telefonii stacjonarnej?

Tak. To, co się stało w Polsce, nie jest wyjątkiem w skali Europy. Migracja z rynku stacjonarnego do sieci komórkowych jest zjawiskiem naturalnym. Są jednak usługi, w których telefonia komórkowa w najbliższej przyszłości nie zdobędzie dominującej roli. Chodzi tu na przykład o transmisję danych. Są firmy, dla których kluczową rolę odgrywa niezawodność tej usługi, a ta jest większa w telefonii stacjonarnej.

Co sądzi Pan o coraz częściej pojawiającym się pomyśle konsolidacji alternatywnych operatorów telekomunikacyjnych?

Idea konsolidacji ma oczywiście duży sens ekonomiczny. Lider tego procesu powinien mieć jasną sytuację kapitałową. Bardzo ważną rolę będzie oczywiście odgrywała odpowiedź na pytanie, kto ma najlepszy zarząd, dostęp do kapitału i osiąga najlepsze wyniki. Jeśli bowiem połączymy kilka małych przynoszących straty firm, które nie mają źródeł finansowania, to taka konsolidacja nie ma najmniejszego sensu.

Reklama
Reklama

Jak widzi Pan rolę Skarbu Państwa w procesie przemian rynkowych? Chodzi tu przede wszystkim o plan zbudowania operatora konkurencyjnego dla TP SA w oparciu o aktywa telekomunikacyjne kontrolowane bezpośrednio i pośrednio przez SP.

Podstawowym atutem Skarbu Państwa są należne mu płatności koncesyjne. Przyszłe obciążenia operatorów z tego tytułu są znaczące. Ich eliminacja w pewnym sensie może być równoznaczna z zasileniem kapitałowym. W tym znaczeniu Skarb Państwa może być dostawcą kapitału niezbędnego do rozwoju firm.

Czy konsolidacja rynku jest możliwa bez inwestora branżowego?

Jego udział nie jest konieczny do odniesienia sukcesu. Co więcej, w najbliższym czasie nie należy raczej liczyć na zainteresowanie takim procesem dużych graczy europejskich. Większość z nich nie szuka obecnie okazji do inwestycji. Mają własne kłopoty, z których podstawowym jest zbyt duży udział zobowiązań w pasywach.Czy w tym kontekście istnieje szansa, by w najbliższym czasie powstał silny konkurent TP SA?

Konkurencja dla Telekomunikacji już istnieje. Mam tu na myśli operatorów telefonii komórkowej. Klient, który jest najważniejszym elementem całej układanki, ma określony budżet na usługi telekomunikacyjne i z tego punktu widzenia nie ma dla niego znaczenia, z jakiej technologii korzysta.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama