Zarząd Vivendi twierdzi, że wyniki głosowania zostały sfałszowane przez hakerów. Kierownictwo korporacji zdumiała zbyt duża liczba wstrzymujących się od głosu. Zwykle niezdecydowanych było 2-3%, tym razem ich odsetek wyniósł aż 20%. Z rozmów telefonicznych przeprowadzonych z przedstawicielami niektórych dużych udziałowców (Cie. Saint Gobain, Société Générale, Credit Agricole, BNP Paribas) wynikało, że ich głosy "za" systematycznie były rejestrowane jako wstrzymujące się. Według Vivendi fałszowaniem wyników głosowania zajmowała się niewielka grupa wyposażona w odpowiednie urządzenia transmisyjne, dobrze zorientowana w procedurach elektronicznego głosowania.

Dla kierownictwa Vivendi szczególnie bolesne było niespodziewane odrzucenie przez walne projektu uchwały o opcjach menedżerskich. Wartość tego programu angażującego 5% kapitału akcyjnego szacowana jest na 2 mld euro.

Colette Neuville, szefowa przeciwnego opcjom stowarzyszenia ADAM, broniącego drobnych akcjonariuszy, zamierza zwrócić się do sądu handlowego, by mianował eksperta celem przeanalizowania zawartości twardych dysków, na których zapisano rezultaty głosowań. Powiedziała, że postępowanie kierownictwa tej korporacji nie przestaje jej zdumiewać. Wystąpienie prezesa Jean-Marie Messiera, w którym szef Vivendi decyzje walnego uznał za nieważne, określiła jako przedwczesne, przypominające zachowanie "zepsutego dziecka czy też totalitarnego rządu". jej zdaniem walne może unieważnić tylko sąd.