Po niemrawej próbie wybicia się w dół z miesięcznej konsolidacji rynek wzmocnił się i powrócił ponad naruszony poziom wsparcia. W ten sposób trend boczny w zakresie 1300-1370 punktów wciąż jest aktualny. Konsekwentnie, należy się obecnie spodziewać kontynuacji ruchu w kierunku górnego ograniczenia kanału. Dopiero przełamanie któregoś ze wspomnianych poziomów otworzy drogę bardziej dynamicznemu trendowi. Jednak już teraz, nie czekając na konkretny sygnał, można rozważyć czynniki przemawiające za obydwoma wariantami wydarzeń.
Istotnym czynnikiem jest przełamana w marcu linia średnioterminowego trendu wzrostowego. Nawet wzrosty powyżej 1370 punktów nie negują tego sygnału, gdyż mogą być jedynie kontynuacją ruchu powrotnego po złamaniu trendu. Nie sprzyja też malejące zainteresowanie polskim rynkiem inwestorów zachodnich. Widać to zarówno w zmniejszających się obrotach, jak i w coraz niższych udziałach GDR-owców w największych spółkach. Nie ma się co dziwić: obecnie jedynie dwie albo trzy z największych spółek cieszą się zgodną opinią niedowartościowanych. Nawet hołubione ostatnio banki coraz częściej rekomendowane są do skracania.
Z drugiej strony warto pamiętać o tym, że ostatnio niższym kursom towarzyszą coraz niższe obroty. Sprzedający nie akceptują cen poniżej pewnego poziomu i tylko jakiś silny impuls mógłby spowodować większą wyprzedaż. Pytanie, czy impulsem takim mógłby być brak wzrostów?
Zapewne tak, chociaż w najbliższych tygodniach spodziewałbym się jakiejś próby "summer rally" do poziomu 1400-1450 punktów i dopiero wtedy ewentualnego powrotu spadków.