Akcje Kone zyskały w ostatnich 12 miesiącach 52%, podczas gdy walory Nokii straciły w tym okresie 45%. I - zdaniem analityków - ten rozdźwięk będzie się zwiększał. Eksportowy hit spółki, nie posiadająca odrębnej maszynowni winda, cieszy się nie słabnącym zainteresowaniem na całym świecie. - Nawet najbardziej ambitne start-ups z amerykańskiej Doliny Krzemowej jak dotąd nie wymyśliły czegoś lepszego - twierdzi Tom Shrager, dyrektor nowojorskiego domu maklerskiego Tweedy, Browne & Co.
Fińscy konstruktorzy zaskoczyli konkurencję w postaci szwajcarskiego Schindler Holding i amerykańskiego Otis Elevator w 1996 r. - opracowali windę, która nie wymagała osobnej maszynowni i zużywała 60% energii potrzebnej do pracy tradycyjnym windom. Na liście stałych klientów Kone znajdują się m.in. Citigroup, sieć hoteli Raffle w Singapurze, a także firmy zarządzające metrem w Tokio i Nowym Jorku.
Podczas gdy zysk Nokii w ub.r. spadł (po raz pierwszy od 1995 r.), Kone poprawiła wynik netto o 33%. Do tej pory Finowie sprzedali 50 tys. bezmaszynowych wind, czyli więcej niż wszyscy inni konkurenci razem. Od 1996 r. zysk wzrósł 47-krotnie (do 141 mln euro), udział w światowym rynku wind wzrósł do 9%. Kone powstał w 1910 r. jako warsztat naprawczy, specjalizujący się w windach firmy Graham Brothers. W 1918 r. zaczął produkcję własnych urządzeń. Dziś zatrudnia 23 tys. pracowników.
Prezes, 44-letni Antti Herlin (wraz z ojcem kontroluje 39% akcji, dających 76% głosów na WZA), liczy na dalszy wzrost zysków. Ma mu w tym pomóc japoński koncern Toshiba Corp., który wykupił licencję na wykorzystywanie fińskiej technologii. W ramach tej transakcji Japończycy obejmą 5-proc. pakiet akcji Kone, natomiast Finowie będą dysponowali 20% walorów Toshiby. Kone spodziewa się, że dzięki temu sojuszowi umocni pozycję przede wszystkim w Chinach. - W najbliższym czasie nie planujemy już pozbywać się akcji. Chcemy natomiast przeprowadzić split w stosunku 1:3 - przyznał Antti Herlin. Przy kursie zbliżającym się do 110 euro walory Kone są jednymi z najdroższych walorów notowanych obecnie na helsińskiej giełdzie.
60% przychodów spółka osiąga z serwisu 500 tys. sprzedanych do tej pory wind i ruchomych schodów. - Dzięki temu Kone nie jest uzależniona od wahań koniunktury - twierdzi Johan Lindh, analityk Enskilda Securities. Herlin próbuje sprzedawać ostatnio windy i schody w transakcji wiązanej. Interes powoli się rozkręca. Ostatnio produkty Kone w pakiecie kupił m.in. włoski potentat energetyczny Enel.