W pierwszych transakcjach za USD płacono 3,985 zł, za euro 3,595 zł. Po południu rozpoczęła się korekta. Spadek wartości złotego częściowo wynikał z realizacji zysków wypracowanych w ostatnim czasie, częściowo zaś z obaw o stan rachunku obrotów bieżących. Poziomy zamknięcia to 3,995 zł za dolara i 3,60 zł za euro.

Dane o rachunku obrotów bieżących okazały się lepsze od prognoz. Deficyt osiągnął bowiem poziom 637 mln USD, a więc wyraźnie mniejszy niż miesiąc wcześniej (kiedy odnotowaliśmy 820 mln USD). Zaskoczyły przede wszystkim informacje o eksporcie i imporcie. Eksport wyniósł prawie 2,5 mld USD, a więc o około 100 mln USD więcej, niż oczekiwano. Czy oznacza to, że skończyły się kłopoty z eksportem? Niestety, niekoniecznie. W marcu zazwyczaj obserwowaliśmy bowiem poprawę w stosunku do pierwszych miesięcy roku. Musimy więc poczekać na dane kwietniowe. Gdyby okazało się, że kwietniowy eksport osiągnął przynajmniej 2,4 mld USD, można by mówić, że sytuacja się poprawiła. Marcowy import był z kolei niższy od oczekiwań.

Z wcześniejszych przypuszczeń analityków potwierdziło się właściwie tylko jedno. Nadwyżka niesklasyfikowanych obrotów bieżących była niewielka. W znacznej mierze jest to zapewne związane ze zmianami przepisów dotyczących opłat celnych za samochody sprowadzane z zagranicy. Weszły one w życie 9 marca. W ostatnich dniach obowiązywania starych przepisów obserwowaliśmy wzmożone zainteresowanie importem używanych pojazdów.