"Jak najbardziej jestem gotowy do rozmowy na temat tego, w jaki sposób doprowadzić do sytuacji, w której kurs złotego bardziej odzwierciedlałby fundamenty, a nie spekulacyjny napływ kapitału w instrumenty Skarbu Państwa, jakie sprzedaje pan minister Belka" - dodał. Minister finansów Marek Belka powiedział podczas środowego spotkania z inwestorami w Amerykańskiej Izbie Handlowej, że rząd powinien podjąć inicjatywę w sprawie polityki kursowej w celu osłabienia złotego i rozpocząć dyskusję z RPP na temat możliwych rozwiązań. Minister dodał, że jest przeciwny sztywnemu kursowi, ale nie jest przeciwny odwróceniu upłynnienia złotego, które nastąpiło dwa lata temu. Koncepcję częściowego usztywnienia kursu złotego Rosati przyjął z rezerwą, gdyż uważa, że rynek ma tendencje do testowania odporności banku centralnego na obronę pułapu wahań kursowych. "Pomysł ten oceniam z wielką wstrzemięźliwością, bo dotychczasowe doświadczenia wszystkich krajów i teoria wskazują, że w momencie, kiedy ustala się jakiś pułapy, to takie pułapy stają się przedmiotem gry spekulacyjnej" - powiedział Rosati. Dodał, że w Polsce tendencja do aprecjacji złotego wynika z trzech powodów: wzrostu wydajności pracy, napływu kapitału zagranicznego i wysokich rynkowych stóp procentowych. "Po pierwsze mamy efekt Balassy-Samulesona, czyli szybszy wzrost wydajności pracy, po drugie mamy napływ kapitału, po trzecie mamy wysokie stopy procentowe. Te trzy czynniki będą powodowały, że złoty będzie mocny. To może negatywnie wpływać na kondycję sektora eksportowego" - powiedział członek RPP. Jednak podstawową przyczyną umocnienia złotego jest konieczność sfinansowania wysokich potrzeb pożyczkowych państwa. "Napływ kapitału do Polski w ostatnich 3-4 miesiącach w wysokości 2 mld USD w 90 proc. jest napływem w obligacje skarbowe, które sprzedaje pan minister finansów, by sfinansować budżet. Gdybyśmy obniżyli stopy o dalsze 5 pkt, choćby teoretycznie, to i tak musiałby on finansować budżet i sprzedawać obligacje po takich cenach i rentownościach, by przyciągnąć kapitał" - powiedział Rosati. Rosati uważa natomiast, że wszelkie próby ograniczenia pasma wahań zwiększyłyby ryzyko kryzysu walutowego. "Wszystkie kraje, które przeszły przez kryzys walutowy miały w jakiś sposób kontrolowany kurs walutowy. Natomiast Polska jest jedynym krajem w regionie, który takiego kryzysu nie przeszedł i nie znam przypadku kryzysu w kraju, który ma płynny kurs" - powiedział. Rosati powiedział, że za dwa lata kwestie kursowe będą przedmiotem wspólnego zainteresowania Unii Europejskiej i Polski i wtedy powinny nastąpić rozstrzygnięcia co do dalszego mechanizmu kursowego. "Będziemy musieli ustalić wejście do systemu ERM II, na jakich warunkach będziemy mieli parytet. Obecny system w pełni płynnego kursu nie jest kompatybilny z systemem ERM II. Albo zmienimy system w momencie wejścia do Unii albo Unia uchyli wymóg ERM II, co jest mniej prawdopodobne" - powiedział. "Wchodząc do ERM II będziemy musieli ustalić parytet i ustalić dolną granicę osłabienia waluty, maksimum to jest 15 proc. Możemy mieć to maksimum, jeśli je wytargujemy, a może to być mniej. Jest to kwestia negocjacji i uzgodnienia" - dodał.
(PAP)