Wypowiedź Marka Belki zrobiła sporo zamieszania na rynku - analitycy zastanawiali się, co tak naprawdę wicepremier i minister finansów miał na myśli.
- Z tego, co wiem, wypowiedź Belki nie odbiegała od wcześniejszych jego opinii - powiedział Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. - Już wcześniej mówił on, iż interesuje go nie tyle obniżka stóp, ile taka redukcja, która doprowadziłaby do osłabienia złotego. Tymczasem RPP, obcinając ostatnio stopy, zrobiła coś wręcz przeciwnego, wybrała takie rozwiązanie, które miało na celu nieosłabianie złotego. To pokazuje, że istnieje rozbieżność między Radą a rządem, dotycząca tego, jak ma wyglądać polityka kursowa.
Rzeczywiście, pierwszym efektem ostatniej redukcji, w której główna stopa, interwencyjna, została obniżona o 50 pkt. bazowych, było umocnienie się złotego, które doprowadziło do spadku ceny dolara poniżej 4 zł. Najszybszym sposobem zmiany tej sytuacji mogłaby być interwencja ze strony NBP. Nie wiadomo jednak, czy byłaby ona skuteczna.
- Interwencja, która nastąpiłaby w sytuacji, gdy większość rynku jest przekonana o sile złotego, mogłaby się nie powieść - uważa ekonomista P. Bielski.
- Resort finansów ma jeden znakomity instrument, który mógłby osłabić złotego - powinien sprywatyzować maksymalną liczbę przedsiębiorstw i zmniejszyć podaż papierów skarbowych - powiedział Jacek Wiśniewski, szef biura prognoz i analiz banku Pekao SA. - Gdyby doszło do interwencji, nie byłaby ona skuteczna. Natychmiast zaczęłaby się spekulacja i NBP musiałby te interwencje kontynuować, co jest bardzo kosztowne.