Do południa kontrakty traciły, osiągając poziom 1308 pkt. Potem doszło do odbicia. Przez dłuższy czas opór na poziomie 1315 pkt. powstrzymywał byki. Wprawdzie pod koniec sesji poziom ten został na krótko przekroczony (dzienne maksimum - 1318 pkt.), ale już zamknięcie sesji wypadło dokładnie na 1315 pkt. Dodatnia baza wyniosła 17 pkt. i byłaby mniejsza, gdyby nie spadek indeksu WIG20 pod koniec sesji o 6 pkt. Istotny wpływ na przebieg wczorajszych notowań miały opublikowane po wtorkowej sesji w USA wyniki Cisco. Spowodowały one wzrost kontraktów na amerykańskie indeksy (przed otwarciem kontrakty na DJIA +145 pkt. a na Nasdaq100 +50 pkt.). Niestety, wzrosty na rynku Nasdaq są w mojej ocenie tylko lokalną korektą i w ciągu 1-2 tygodni indeks powinien pogłębić ostatnie dno z 7 maja br.

Wróćmy do naszego rynku. Uważam, że odbicie z 1298 pkt. jest tylko korektą spadków zapoczątkowanych z poziomu 1334 pkt. Wsparcie znajduje się na poziomie 1315 pkt., natomiast opór lokuje się w rejonie 1320-1322 pkt. Ewentualne wzrosty na czwartkowej sesji na rynku kasowym powinny odbywać się przy malejącej bazie na kontraktach. Myślę, że zasięg wzrostów będzie bardzo ograniczony (maksymalnie do 1320-1322 pkt.). Spadek poniżej poziomu 1315 pkt. będzie dla mnie sygnałem zakończenia korekty i powrotu do spadków. Kolejne wsparcia znajdują się w strefach: 1307-1308 i 1298-1303 pkt. Uważam, że w ciągu kilku sesji mogą zostać przełamane. Warto zauważyć, że w trakcie wtorkowej sesji, kiedy notowania znajdowały się blisko dziennego dna, wszystkie długie pozycje otwarte po 3 stycznia przyniosły stratę, a posiadacze krótkich pozycji mieli zyski. To chyba najlepiej pokazuje, jaki mamy trend od wielu tygodni.