Reklama

Krucho na Nasdaq

Po środowej sesji wydawało się, że po wielotygodniowej dekoniunkturze na amerykańskich rynkach akcji nastąpi okres dominacji popytu. Następna sesja jednak rozwiała te nadzieje, wskazując, że 10-proc. wzrost na Nasdaq był jedynie ruchem powrotnym do przełamanej linii wsparcia. Hossa w Japonii na dobre utknęła, Nikkei 225 nie może sobie poradzić z poziomem 11 900 pkt.

Publikacja: 11.05.2002 09:30

Stany Zjednoczone

Czy nagła eksplozja apetytów na akcje w ostatnią środę zapowiada trwalszą poprawę koniunktury w sektorze technologicznym? Nie jest to takie oczywiste. Poddaliśmy analizie zachowanie się indeksu Nasdaq Composite w ciągu 5 sesji i 1 miesiąca od sesji z rekordowymi wzrostami (wzięliśmy pod uwagę 10 największych). Wnioski nie są zachęcające. Średnio w ciągu 5 sesji od rekordowej zwyżki indeks spadał o 1,1%, natomiast w ciągu 1 miesiąca strata powiększała się do 1,4%. W większości przypadków w ciągu 5 sesji od wybuchu optymizmu rynek odreagowywał ten stan i spadał.

Wyniki Cisco, choć niewątpliwie pokaźne, nie gwarantują, że w sektorze technologicznym nastąpi przebudzenie z wielomiesięcznego letargu. Wszak jedna jaskółka wiosny nie czyni. Do ożywienia niezbędne są dobre wyniki innych sztandarowych spółek Nasdaq, jak choćby Sun Microsystems, Amazon.com czy Juniper Networks, a z tymi niestety jest krucho.

W opinii ekspertów agencji analitycznej First Call, zyski na akcje spółek technologicznych będą o 30% niższe w I kwartale br. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego (w szacunkach tych nie uwzględniono wyników takich gigantów, jak: Cisco Systems, Dell Computer, Hewlett-Packard i Applied Materials). Mimo tego regresu, wyniki high-techów powinny być o 7% lepsze od oczekiwanych przez inwestorów.

W czwartek hurraoptymizm z dnia poprzedniego zdecydowanie zmalał. Indeks Nasdaq Composite stracił prawie 3%. Notowania bohaterów z dnia poprzedniego znacząco spadły.

Reklama
Reklama

Doji z 22 lutego stanowi skuteczną zaporę przed dalszymi wzrostami. Przełamanie poziomu 1720 pkt. oznacza, że następnym równie istotnym wsparciem dla głównego indeksu parkietu technologicznego jest 1400 pkt. W tym miejscu rozpoczęła się fala wzrostowa, w wyniku której Nasdaq Composite zyskał 45%. Obecnie indeks ten znajduje się już 20% poniżej styczniowego maksimum. Na pozostałych indeksach amerykańskich rynków akcji sytuacja jest również trudna. S&P 500, skupiający spółki tzw. starej i nowej ekonomii, na przełomie kwietnia i maja tego roku przełamał wsparcie w postaci lutowych minimów (1080 pkt.). Obecnie znajduje się poniżej tego poziomu, co wiąże się z ryzykiem kontynuacji spadków. Również w przypadku tego indeksu realne jest zagrożenie testem dołka wrześniowego.

Nieco lepiej wygląda średnia przemysłowa. W środę wydawało się, że dla DJIA nastały lepsze czasy, ponieważ za jednym zamachem zostały przełamane wszystkie średnie kroczące. Niestety, było to złudne, gdyż następna sesja doprowadziła do ponownego spadku poniżej średnioterminowej i długoterminowej średniej kroczącej. O wzrostach zatem trudno byłoby mówić. W perspektywie kilku sesji o przyszłości segmentu tzw. starej ekonomii (rzecz jasna pojęcie to jest umowne, bowiem w skład DJIA, choć stanowią mniejszość, wchodzą także przedstawiciele tzw. nowej ekonomii) przesądzi test poziomu 9800 pkt. (minima lokalne z 30 kwietnia i 7 maja br.). O tym, czy DJIA dołączy do pozostałych indeksów rynków akcji, ostatecznie zadecyduje przełamanie poziomu 9600 pkt.

We wtorek odbyło się posiedzenie FOMC. Było ono nad wyraz spokojne. Inwestorzy nie dowiedzieli się niczego nowego. W dalszym ciągu Fed jest neutralnie nastawiony do stóp procentowych. Najczęściej przywoływanym argumentem jest fakt, że w dotychczasowej historii przy wysokim bezrobociu i niskiej inflacji Fed nie decydował się na zaostrzanie polityki monetarnej. Zagrożenia zmianą nastawienia na razie zatem nie ma.Sygnały ożywienia za oceanem są coraz wyraźniejsze. Jednocześnie, mimo wysokiego tempa wzrostu gospodarczego, nie widać objawów przegrzania koniunktury. Jest zbyt wcześnie, aby chłodzić wkraczającą na ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarkę. Dno koniunkturalne zostało osiągnięte. W dotychczasowej historii amerykańskich przedsiębiorstw dno cyklu koniunkturalnego było osiągane (liczone od recesji początku lat 80.), kiedy zyski odniesione do PKB wytwarzanego przez korporacje z sektora niefinansowego spadały do poniżej poziomu 8%. Wskaźnik ten nie zawodził ani razu, w każdej z recesji od początku lat 80. Problemem jest jednak tempo przyrostu PKB po osiągnięciu dna koniunkturalnego. Najważniejsze, aby dynamiczny wzrost nie okazał się jedynie stanem tymczasowym i nie zakończył się przed połową 2003 roku.

Japonia

Światowym prymusem wśród najważniejszych rynków akcji od kilku miesięcy jest Japonia. Niestety, w ostatnich tygodniach ujawniła się słabość rynku Kraju Kwitnącej Wiśni. Nikkei 225 nie może sobie najwyraźniej poradzić z poziomem 12 000 pkt. Rynek wprawdzie nie spada, ale bez pokonania wspomnianego oporu niemożliwe będzie wypełnienie minimalnego zasięgu wzrostu po wybiciu z formacji podwójnego dna na początku marca. W efekcie od marca Nikkei trwa w trendzie horyzontalnym, który w obliczu spadków amerykańskich i europejskich rynków akcji nie jest tak dotkliwy dla posiadaczy walorów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama