"Złoty otworzył się na poziomie 10,6 proc. powyżej parytetu. Potem był spokojny, ale euro zaczęło się osłabiać, a poza tym na naszym rynku zaczęły się niepokoje związane z tym, czy RPP będzie interweniować na rynku walutowym" - powiedział PAP Jacek Wiśniewski, ekonomista Pekao SA. Euro osłabiło się w poniedziałek do 0,91 dolara wieczorem z 0,916 dolara w poniedziałek rano. Dyskusja dotycząca ewentualnej interwencji na rynku walutowym nasiliła się w ubiegłym tygodniu. Minister finansów Marek Belka powiedział w środę, że złoty jest zbyt mocny i rząd powinien podjąć inicjatywę w celu jego osłabienia i rozpocząć dyskusję z RPP na ten temat, co część rynku odczytała jako zachętę do interwencji na rynku walutowym. W odpowiedzi wiceprezes NBP Andrzej Bratkowski uznał, że interwencja banku centralnego na rynku walutowym byłaby w obecnej sytuacji nieefektywna oraz groziłaby stratami finansowymi NBP, a pośrednio budżetowi państwa. Stanowisko to podziela wiceprezes EBOiR Hanna Gronkiewicz-Waltz, która powiedziała w niedzielę, że trzeba się pogodzić z silnym złotym. W ubiegłym tygodniu o przewartościowaniu złotego mówili też premier Leszek Miller, minister gospodarki Jacek Piechota oraz prezydent Aleksander Kwaśniewski, obarczając odpowiedzialnością za zbyt mocny kurs bank centralny. W poniedziałek dołączył do nich doradca ekonomiczny prezydenta Witold Orłowski, który uważa, że złoty powinien być słabszy o 10-15 proc. "To zaowocowało tym, że po południu złoty zaczął się osłabiać i przebił poziom 4,05 zł za dolara" - powiedział Wiśniewski. "To osłabienie jest związane z obawami, że ta dyskusja może doprowadzić do ustaleń negatywnych dla rynku walutowego, np. interwencji albo ustaleń, kto będzie ustalał politykę monetarną. Rynek boi się, że nie skończy się na słowach" - dodał. Premier powiedział w poniedziałek, że rząd zajmie się podczas wtorkowego posiedzenia sprawą zbyt mocnego, zdaniem szefa RM, złotego. "Nie milkną głosy w sprawie kursu złotego. W dodatku zbliża się posiedzenie Sejmu, na którym rozpocznie się zapewne dyskusja nad zmianą ustawy o NBP. W takiej sytuacji oczekiwane dobre dane o inflacji nie mają dużego znaczenia - złoty traci" - powiedział PAP Marek Zuber, analityk BPH PBK SA. W przyszłym tygodniu Sejm ma rozpocząć prace nad dwoma projektami nowelizacji ustawy o NBP: rządowym, który dostosowuje obecne prawo do wymagań UE, oraz poselskim, autorstwa PSL i UP, który zakłada m.in. zwiększenie liczby członków RPP oraz zobowiązanie Rady do dbania o wzrost gospodarczy. W tym tygodniu NBP poda dane o podaży pieniądza za kwiecień i inflację za kwiecień. Ekonomiści spodziewają się spadku inflacji do 3-3,1 proc. z 3,3 proc. w marcu. Spadek inflacji ma się pogłębić w maju - do 2,54 proc.(PAP)