.Sprawa transferu środków z Gazpromu do drugiego po Gazpromie producenta gazu w Rosji, spółki Itera Holding - zdaniem niektórych obserwatorów - może okazać się rosyjską aferą odpowiadającą przypadkowi Enron-Andersen w USA, zachowując, oczywiście, odpowiednie proporcje. Jeden z członków zarządu Gazpromu, Borys Fiodorow, otwarcie przeciwstawił się wczoraj kandydaturze PwC na audytora koncernu, przypominając, że na utajnionym transferze środków do Itera Holdings - o którym PwC miał wiedzieć - Gazprom stracił miliardy USD. Cała sprawa wyszła na jaw w ubiegłym miesiącu, gdy fundusz Hermitage Capital Management (mniejszościowy udziałowiec Gazpromu) podał PwC do rosyjskiego sądu, oskarżając go o ukrywanie istotnych dla spółki informacji.
O tym, że afera zatacza coraz szersze kręgi, napisała gazeta "Barron's". Wywiadu udzielił jej James Fenkner, analityk moskiewskiego banku inwestycyjnego Troika Dialog, który powiedział, że już kilkakrotnie kontaktowało się z nim FBI, by poznać relacje między Gazpromem i Iterą i rolę, jaką w tym układzie odgrywa PwC.
Zdecydowana większość członków komisji doradczej Gazpromu zarekomendowała wczoraj skorzystanie z usług audytorskich PwC. Zarząd spółki musi wybrać audytora w tym miesiącu i przedstawić jego kandydaturę pod głosowanie na WZA spółki, które odbędzie się 28 czerwca br.