Pierwsze dni maja niewiele zmieniły w ocenie rynku. WIG20 wciąż konsoliduje się w granicach 1300 punktów. Poziom ten został nawet w ubiegłym tygodniu naruszony, trudno jednak mówić o jego definitywnym przełamaniu. W ostatnich dniach wyraźne osłabienie dotknęło sektor informatyczny, a także poszczególne spółki, które choć reprezentują inne sektory, miały to nieszczęście ujawnić słabe wyniki za pierwszy kwartał (Jelfa, Jutrzenka).

Podmioty zagraniczne, poza epizodycznym kupowaniem akcji banków, są raczej stroną sprzedającą, a i polskich inwestorów stopniowo ogarnia marazm. Przeważa pesymizm i częściej mówi się o przełamaniu bliskiego wsparcia niż o jakichkolwiek wzrostach. Wbrew nastrojom, sytuacja techniczna całego rynku nie jest zła i pojawiają się pewne symptomy odwrócenia trwającego już kilka miesięcy lekko spadkowego trendu. Poprawia się sytuacja szerokiego rynku - widać to zarówno w opisujących to wskaźnikach, jak i w prostej analizie indeksów WIG i WIG20. Ten pierwszy nie przebił mianowicie minimum z początku kwietnia (był to teoretycznie dołek cyklu sześciomiesięcznego). Gorsze zachowanie indeksu WIG20 często sygnalizuje wyczerpanie spadków.

Należy sobie zdać sprawę, że każdy wzrost rynku będzie miał charakter przejściowy, spekulacyjny, dopóki nie poprawi się rzeczywista kondycja gospodarki i spółek. Pewne oznaki takiej poprawy są co prawda widoczne, ale nie uzasadniają one obecnie nic poza ok. 10-procentowym "summer rally". Realizacja tego scenariusza byłaby moim zdaniem przesądzona, gdyby WIG wzrósł w tym tygodniu powyżej 15 200 pkt.