Realnie złoty znalazł się na poziomie 9,9 proc. powyżej starego parytetu. "Rano na rynku panowała panika i nerwowość przed dzisiejszym wystąpieniem przedstawicieli rządu. Nastąpiła w tym czasie silna wyprzedaż i złoty stracił 1,5 proc. Później rynek się ustabilizował i czekał już spokojnie na stanowisko rządu" - powiedział PAP Marcin Bilbin, analityk Banku Handlowego. Złoty około godz. 14.00 znalazł się na poziomie 4,1090 za dolara i 3,72 za euro. "Wypowiedzi (ministra finansów) zostały odebrane przez rynek pozytywnie i złoty nawet umocnił się wobec popołudniowego poziomu" - powiedział PAP Marcin Bilbin, analityk BPH PBK. Minister finansów Marek Belka po wtorkowym posiedzeniu rządu powiedział, że przedstawi RPP propozycje powrotu do regulowania kursu walutowego, i zasugerował, że mogą one zakładać niejawne pasmo wahań kursu. Wśród możliwych wariantów regulacji nie będzie kursu sztywnego ani powrotu do pełzającej dewaluacji. W czasie konferencji dziennikarze podali ministrowi finansów kurs złotego sprzed jej rozpoczęcia, kiedy płacono 4,13 zł za dolara. "Jeżeli dolar jest po 4,13 zł to znaczy, że osiągnęliśmy już pożądany efekt" - powiedział minister finansów. Tymczasem jednak w reakcji na koncyliacyjny charakter przedstawionych propozycji i ton wypowiedzi złoty wzmocnił się, i w chwili gdy Belka wypowiadał te słowa dolar był kwotowany po 4,102 zł a euro po 3,70 zł po spadku o 3 grosze. Minister finansów powiedział, że porozumienie między rządem a RPP może się mieścić w ramach obowiązującego obecnie kursu płynnego, ale może też oznaczać powrót do korytarza wahań. Dodał, że wszystkie decyzje muszą być podjęte wspólnie przez rząd i RPP. Członkowie RPP pozytywnie odnieśli się do propozycji rozmów z o regulacjach kursu walutowego, choć są sceptyczni co do skuteczności interwencji banku centralnego i efektywności kształtowania kursu przez NBP. Andrzej Bratkowski wiceprezes banku centralnego uważa, że kurs złotego nie jest na poziomie wymagającym natychmiastowej interwencji NBP. Wtorkowe wypowiedzi przedstawicieli rządu i banku centralnego są kontynuacją toczącej się od połowy zeszłego tygodnia polemiki na temat polityki kursowej. Wywołał ją minister finansów mówiąc, że przed wejściem do europejskiego systemu kursów walutowych możliwa byłaby jednorazowa dewaluacja złotego. W środę Belka powiedział, że złoty jest obecnie zbyt mocny i rząd powinien podjąć inicjatywę w sprawie polityki kursowej w celu jego osłabienia oraz rozpocząć dyskusję z Radą Polityki Pieniężnej na ten temat. Część rynku odczytała to jako zachętę do interwencji na rynku walutowym. "Nikt nie kwestionuje, że w krótkim okresie (interwencja) doprowadziłyby do spadku wartości złotego. Nie chodzi jednak o to, aby polska waluta osłabiła się na przykład na tydzień. Wszystko wskazuje na to, że trzeba by więc było dokonywać interwencji regularnie, a to kosztuje. I było by wykorzystywane przez inwestorów spekulacyjnych" - powiedział Marek Zuber, analityk BPH PBK. Zdaniem analityków rynek pozostanie nadal wrażliwy na dyskusję toczącą się na temat polityki kursowej. "Będziemy wrażliwi na plany rządowe dotyczące reżimu kursowego. Oczekujemy jednak, że złoty powinien się w tym tygodniu umacniać" - powiedział Bilbin.