W piątek byki kontynuowały swój marsz na północ. Tym samym czwartkowy potrójny sygnał kupna można uznać za potwierdzony. Oznacza to, że już teraz można się zacząć zastanawiać, czy okolice styczniowego szczytu (1460 pkt.) zdołają wyhamować wzrosty. Bowiem dotarcie do nich jest już tylko kwestią czasu.

Na taką opinię składa się wiele czynników. Po pierwsze, wygenerowany w czwartek, a potwierdzony w piątek potrójny sygnał kupna (wybicie z trendu bocznego, przełamana trzymiesięczna linia hossy oraz najwyższa od 22 stycznia br. biała świeca). Po drugie, z analogicznymi sygnałami kupna mamy do czynienia na indeksie dużych spółek. I wreszcie po trzecie, kontynuację wzrostów niejako gwarantuje bardzo duża liczba otwartych pozycji (LOP), która na zakończenie piątkowej sesji sięgnęła 22 759 sztuk. Utrzymywanie się tak dużego LOP-u, pomimo 70-punktowego wybicia kontraktów, jest zaskakujące. Oznacza bowiem, że niedźwiedzie jeszcze nie spanikowały, a wzrosty wykorzystują do otwierania nowych pozycji. W miarę jednak, jak wykres czerwcowej serii kontraktów będzie zbliżał się do styczniowego szczytu, tendencja ta powinna ulec odwróceniu.

Ostatnie dwie sesje nie pozostały bez wpływu na sytuację techniczną wykresu opartego na danych tygodniowych. Wysoka biała świeca oraz przełamana trzymiesięczna linia bessy to na tyle mocne sygnały kupna, że osiągnięcie poziomu 1460 punktów nie powinno być trudne. Prawdziwe schody mogą się dopiero zacząć 100 punktów wyżej. Barierę podażową tworzy tam układ lokalnego dołka z października 2000 r. i szczytu z kwietnia 2001. Jeżeli jednak wzrosty będą tak dynamiczne jak w październiku zeszłego roku, a wszystko na to wskazuje, to możemy zawędrować znacznie wyżej niż do 1550 pkt.