Ostatnie dwie sesje mijającego tygodnia przyniosły emocje, jakie od dawna nie gościły na warszawskim parkiecie. Dynamiczne wybicie ze stanu marazmu, przypominające efekt stycznia, kiedy większość inwestorów jest zaskoczona wzrostami, doprowadziło indeks WIG20 w trakcie piątkowej sesji do poziomu z początku marca.
Podobnie jednak jak na początku marca druga sesja po bardzo silnym wzroście (piątkowa) okazała się sesją realizacji zysków. Oczywiście, wzrost indeksu WIG20 od czwartkowego otwarcia do maksimum w połowie wczorajszej sesji o 110 punktów (8,4%) nie mógł pozostać bez silnej odpowiedzi podaży. W krótkim horyzoncie dynamiczne wyjście poza wstęgę Bollingera, które nastąpiło już na czwartkowym zamknięciu, sygnalizowało ograniczenie potencjału wzrostu rynku. Za wcześnie jest wprawdzie na prognozowanie terminów osiągnięcia nowych, tegorocznych szczytów, to jednak na pewno sytuacja uległa istotnej zmianie. Okoliczności, w jakich następuje wzrost, przemawiają za trwałością poprawy, co najmniej w średnioterminowym horyzoncie.
Trwałość wzrostów na giełdach zagranicznych związana z coraz większą ilością sygnałów zbliżającej się poprawy w gospodarkach USA i Eurolandu, długi okres ignorowania na GPW tych wzrostów oraz prognozy poprawy sytuacji makroekonomicznej Polski i kondycji spółek giełdowych są kluczowymi czynnikami, które będą wpływać pozytywnie na nasz rynek w najbliższym czasie.
W nadchodzącym tygodniu należy oczekiwać ustabilizowania się rynku z możliwością prób ataków na koleje kluczowe dla rynku poziomy.