Wybicie z męczącej dla wszystkich uczestników rynku formacji klina zniżkującego przyniosło ożywienie nie tylko na rynku najpopularniejszych wśród inwestorów kontraktów indeksowych, ale również można było zaobserwować ożywiony handel na kontraktach akcyjnych.

Do ciekawostek należy zachowanie czerwcowych kontraktów na Pekao. Otóż od początku tego roku kontrakty notowane były regularnie o 2-3 złote poniżej kursu instrumentu bazowego, co można odczytać jako brak wiary w dalsze wzrosty. Sytuacja taka została wytworzona przez kilka większych zleceń sprzedaży w ciągu jednego dnia i do tego tygodnia z powodzeniem się utrzymywała. W ten sposób "mniejszościowi" optymiści otrzymywali dodatkową premię w dniu wygaśnięcia. Wycena kontraktów w stosunku do kursu akcji zmieniła się w czwartek. Wtedy też wzrosło znacznie zainteresowanie pochodnymi na Pekao, a wolumen obrotu zwiększył się do 140 sztuk. Kluczowym momentem był ostatni fixing. Na zakończeniu notowań ciągłych kontrakt FPEOM2 był wyceniany na 112,5 zł. Podczas fixingu kurs został wywindowany do 114,1 zł, a więc po raz pierwszy od 4 miesięcy mieliśmy bazę dodatnią. Charakteryzujący się niską płynnością rynek kontraktów akcyjnych pozwala "zmieniać nastroje" inwestorów zleceniami o wartości zaledwie kilkudziesięciu sztuk.

Warto również zwrócić uwagę na wycenę kontraktów na BRE. Tutaj, z uwagi na dzień ustalenia prawa do dywidendy (17 lipca), seria wrześniowa (anomalia to jej większe powodzenie od czerwcowej) jest wyceniana na 3-4% poniżej M-ki, co oznacza uwzględnienie zaledwie połowy wartości dywidendy (po odliczeniu podatku). Moim zdaniem, większej różnicy trudno się jednak spodziewać, gdyż, jak uczy doświadczenie rynkowe, rzadko kiedy akcje tracą pełną jej wartość.