Kwiecień miał być miesiącem, w którym pozytywne trendy z I kwartału wzmocnią się. Wskazywały na to dobre wyniki badań koniunktury, wskazujące na wyższą aktywność firm. Jednak dane o produkcji były mocno rozczarowujące. W stosunku do marca br. produkcja była niższa o 4,4%, a wobec kwietnia ub.r. - wyższa o zaledwie 0,2%. - Wydawało mi się, że byłam pesymistką, gdy prognozowałam wzrost produkcji w kwietniu o 2,5% - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. - Oznacza to, iż wzrost produkcji będzie następował bardzo wolno.
Rozczarowania nie krył także Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK. - Biorąc pod uwagę, że kwiecień w ubiegłym roku miał o jeden dzień roboczy mniej, dane GUS świadczą o realnym spadku produkcji - stwierdził. - To mocno poniżej oczekiwań.
Inni analitycy zwracają uwagę, że w kwietniu widać załamanie poprzedniego, pozytywnego trendu. Wprawdzie dane GUS o produkcji w poprzednich miesiącach wskazywały na spadek, ale po uwzględnieniu liczby dni roboczych widać było niewielki wzrost. Tymczasem w ubiegłym miesiącu nastąpił realny spadek. Prognozy na przyszłość nie są więc najlepsze. Zwłaszcza że w ubiegłym miesiącu doszło do dalszego zmniejszenia zatrudnienia w przedsiębiorstwach, a płace realnie spadają.
- Odbicia w produkcji nie ma, fundusz płac nie rośnie, a ludzie coraz częściej sięgają do oszczędności, aby utrzymać poziom konsumpcji - powiedział K. Rybiński. - Na ożywienie więc przyjdzie poczekać kilka miesięcy. Zwłaszcza że dane majowe o produkcji także nie będą zbyt dobre ze względu na mniejszą liczbę dni roboczych.