- Podczas majowego posiedzenia RPP prawdopodobnie nie zostanie podjęta
decyzja o nawet nieznacznej redukcji stóp procentowych - powiedział Janusz Krzyżewski. Te słowa nie zrobiły jednak na rynku wrażenia, gdyż większość analityków już wcześniej twierdziła, iż obniżka będzie w czerwcu. Złoty w ciągu dnia nieco wprawdzie stracił, jednak spowodowane było to przede wszystkim wzmocnieniem się euro wobec dolara wskutek obaw o możliwe kolejne zamachy terrorystyczne w USA. Poza tym część inwestorów przeniosła się na Węgry, gdzie ostatnio doszło do wzrostu stóp procentowych. Na początku handlu dolar kosztował 4,08 zł, a po południu zdrożał do 4,09 zł, euro zaś kosztowało odpowiednio 3,765 zł i 3,78 zł.
Znacznie większe znaczenie dla rynku będzie miała dzisiejsza debata nad nowelizacją ustawy o NBP, przygotowaną przez posłów PSL i UP. Nakłada ona na NBP obowiązek dbania nie tylko o inflację, ale także o wzrost gospodarczy i poziom bezrobocia, a przede wszystkim zwiększa liczbę członków Rady Polityki Pieniężnej o 6 osób. Ten ostatni zapis jest postrzegany jako próba ograniczenia niezależności banku centralnego, gdyż istnieje ryzyko, iż nowymi członkami zostaną zwolennicy mocnego złagodzenia polityki pieniężnej. A tego boi się rynek, podobnie jak i tego, że NBP ulegnie presji i zgodzi się na zmiany zasad ustalania kursu złotego i interwencje. Wczoraj Jarosław Kalinowski, wicepremier i minister rolnictwa, stwierdził, że to rząd powinien decydować o polityce kursowej, i to bez porozumienia z RPP.
Tymczasem ekonomiści zgodnie twierdzą, iż od debaty o NBP i złotym znacznie ważniejsze są reformy i polityka fiskalna.
- Kluczowe znaczenie ma polityka fiskalna - powiedział w wywiadzie dla Reutera Konrad Reuss z agencji ratingowej Standard&Poor`s. - Wzrost deficytu budżetowego powyżej poziomu założonego w planach Ministerstwa Finansów będzie miał negatywne reperkusje dla perspektywy ratingu.