Wczorajsza sesja nie rozwiała wątpliwości co do możliwości kontynuacji bądź nie tendencji wzrostowej. Wybicie z konsolidacji rozbudziło nadzieję na większy ruch. Są jednak widoczne trudności, by ten trwał nadal.
Przedwczorajszy brak sił, by pokonać szczyt na 1408 pkt., wczoraj został potwierdzony. Graczom udało się raptem dotknąć poziomu poprzedniego zamknięcia. Reszta notowań dokonała się na poziomach niższych. Na większe obawy jest jeszcze za wcześnie, ale powyższe symptomy każą wzmóc czujność. Na razie aktualne są dwie wersje wydarzeń, oczywiście o odmiennym charakterze.
Skoro mimo słabości popytu, podaży nie udało się zbić cen poniżej luki hossy z piątku, to można przypuszczać, że mamy tylko korektę i na razie nie ma się czym martwić. W takim kierunku każe też iść analiza średniej kroczącej. Ta utrzymuje wzrostowy kierunek, a wykres cen znajduje się nad jej poziomem. Na wzrosty wskazuje też obrót, który nie potwierdza swoją wielkością spadków i wskazuje na ich korekcyjny charakter.
Są jednak obawy o to, czy przypadkiem rynek nie jest w trakcie rysowania podwójnego szczytu. Z punktu widzenia wyglądu samego wykresu nie można tego wykluczyć i taki scenariusz (spadkowy) może się zrealizować. Daję jednak temu rozwiązaniu mniejszą szansę na realizację. Trzeba zawsze pamiętać, że o formacjach szczytowych można mówić, gdy się one faktycznie wyrysują. Teraz to jest tylko hipoteza. Co ciekawe, jej realizacja uzależniona jest także od innych, bardziej obiektywnych przesłanek, jak pokonanie luki hossy oraz przebicie średniej kroczącej, która w pobliżu tej luki się znajduje. Tak więc posługując się standardowymi narzędziami powinniśmy uzyskać podobne sygnały, jak w przypadku obserwacji formacji cenowych.