Wydaje się, że wyrok w postaci spadku do wrześniowego dołka, który zapadł na Nasdaq pod koniec kwietnia, został odroczony tylko na krótką chwilę. Spadek poniżej 1700 pkt, oznacza, że trend wzrostowy na Nasdaq Composite załamał się. Formalnie zakończenie korekty i powrót do trendu spadkowego będzie można ogłosić, jeśli wykres indeksu znajdzie się poniżej dołka z 7 maja, znajdującego się na wysokości 1573 pkt. Biorąc pod uwagę gwałtowność ostatnich zmian na tym rynku, nie wykluczałbym przedłużenia korekty nawet do głównej linii trendu, przebiegającej obecnie na 1780 pkt.

Na ostatnich sesjach nieźle tąpnęło także na rynku tradycyjnych spółek, reprezentowanych przez średnią przemysłową Dow Jones. Wskaźnik w dwa dni stracił 250 pkt. i znalazł się poniżej wsparcia wyznaczanego przez szczyt z 8 maja. Także w tym przypadku będzie uzasadnione twierdzenie, że krótkoterminowy trend wzrostowy załamał się. Biorąc pod uwagę fakt, iż zasięg wzrostu wynikający z niewielkiej konsolidacji został zrealizowany, a zwyżka zatrzymała się na poziomie 62--proc. zniesienia ostatnich spadków, można przypuszczać, że korekta zakończyła się i średnia przemysłowa wraca do zniżek. Najbliższe wsparcie to kwietniowo-majowe dołki, znajdujące się na wysokości 9800 pkt. W razie przełamania tej bariery, otworem stanie droga do wrześniowego minimum, znajdującego się na 8200 pkt.

Trend wzrostowy nie utrzymał się także na giełdach europejskich. Po czterech spadkach z rzędu Xetra DAX ponownie będzie testował wsparcie, wyznaczane przez lutowy dołek na 4745 pkt. Gdyby wartość ta nie zdołała się obronić, to na rynku we Frankfurcie dojdzie do zmiany trendu średnioterminowego z bocznego na spadkowy.

Wygląda na to, że nic nie jest w stanie wyrwać z marazmu giełdy w Londynie. Od początku roku FT-SE 100 znajduje się w trendzie bocznym, który od dwóch miesięcy zawęził się do przedziału 5120-5260 pkt. Nieudana próba przełamania górnego ograniczenia tej tendencji sprawia, że na najbliższych sesjach przed naporem sprzedających będzie się bronić 5120 pkt.