Czwartkowa sesja nie przyniosła żadnego rozstrzygnięcia na rynku terminowym. Kontrakty na WIG20 po raz kolejny notowały duże wahania w trakcie sesji, biorąc pod uwagę ostatnie miesiące, by ostatecznie zakończyć dzień na takim samym poziomie jak w środę.

Rynek terminowy reagował ruchem w górę na każde pojawianie się większych zleceń na rynku kasowym, a w momentach bezruchu na akcjach, notowania kontraktów lekko opadały. Wyraźnie panująca na rynku atmosfera wyczekiwania na kolejny ruch ze strony popytu nie może jednak trwać wiecznie i jeżeli w najbliższych dniach nie będziemy mieli do czynienia z większymi zakupami, nastroje na kontrakcie mogą ulec zmianie. Nawet w przypadku dalszego podtrzymywania kursów akcji na dotychczasowym poziomie, kontrakty mogą spadać, znacząco zmniejszając bazę. Niebezpieczeństwo pojawienia się takiej sytuacji jest szczególnie wysokie w piątki, gdy tradycyjnie inwestorzy zamykają pozycje z uwagi na niepewność, spowodowaną w dużej mierze przez nie najlepszą atmosferę panującą na giełdach światowych. Ważny powinien być także fakt, iż wyczekiwanie na rynku terminowym ma miejsce w pobliżu istotnego oporu na 1400 punktów i z technicznego punktu widzenia niemożność pokonania tego poziomu jest czynnikiem negatywnym.

Kolejne nieudane próby ataku na ten poziom powinny zakończyć się spadkiem, a wtedy pierwszym wsparciem będzie luka hossy otwarta w zeszły piątek, czyli obszar 1368-78 punktów. Wraz z przedłużaniem się okresu oczekiwania na kolejny atak popytu na rynku kasowym poziom ten będzie coraz bardziej zagrożony i moim zdaniem nie wytrzyma długo. W takim wypadku kolejną barierą dla spadków będzie średnia 15--sesyjna oraz połowa świecy z zeszłego czwartku, czyli obszar 1341-43 punktów.